Celimene ma 35 lat, samotnie wychowuje syna. Nie ma pieniędzy na skończenie remontu własnego mieszkania, więc mieszka z matką i jej kochankiem. Śpi na sofie, regularnie lunatykuje. Śniąc, piecze ciasta. Od robionych na jawie różnią się tym, że zawierają skorupki jajek.

Nie wiadomo, czy śmiać się z tej bohaterki, czy jej współczuć. Pewne jest, że należy współczuć Chiarze Mastroianni, która gra Celimene. Trudno uwierzyć nie tylko w jej motywacje, ale też jakiejkolwiek innej postaci w tej historii. Nie ma między nimi wiarygodnych relacji, nie wiadomo, jakie są powody ich działania. Wszyscy zachowują się, jakby potrzebowali terapii. Celimene chodzi do terapeuty, ale nie rozmawia z nim.

Szansę na zwrot akcji daje Anais, obsesyjna fanka pisarki. Jest przeciwieństwem Celimene. Naiwna, świeża, atrakcyjna. Chorobliwie wścibska. Śledzi, przechwytuje e-maile, podrzuca opowieści, które mają przełamać blokadę pisarki. Jej psychopatyczne zachowania nie kończą depresji Celimene, nie zamieniają też jej życia w koszmar.

Bohaterka wpada na pomysł, by zmienić imię z nadzieją, że to zmieni jej życie. Nic z tego. Trwa niekończąca się nuda. Ani komedia, ani farsa, ani dramat. Ten film to test na wytrzymałość. Jeśli dotrwasz do końca, znaczy, że masz cierpliwość kota, który pozwala się zagłaskać na śmierć.

KOT JAKI JEST, KAŻDY WIDZI | Francja 2009 I reżyseria: Sophie Fillieres I obsada: Chiara Mastroianni, Agathe Bonitzer, Malik Zidi, Mateo Cedron I dystrybucja: Vivarto I czas: 102 min