Fascynujący oscarowy pojedynek rozegra się w tym roku między wybitnymi brytyjskimi naukowcami. Stephena Hawkinga w "Teorii wszystkiego" zagrał Eddie Redmayne, Alana Turinga w "Grze tajemnic"Benedict Cumberbatch. Trudno dziś sobie wyobrazić, by ktoś spoza tej dwójki zdobył statuetkę dla najlepszego aktora. Jeśli zwycięży Redmayne, Cumberbatchowi pozostanie przynajmniej ta satysfakcja, że to on jako pierwszy zagrał Hawkinga w zrealizowanym przez BBC filmie biograficznym z 2004 roku (i dostał nawet nominację do nagrody BAFTA). Wybitny astrofizyk był już wówczas ikoną popkultury i z całą pewnością najbardziej rozpoznawalnym naukowcem na świecie.

Jego wydana w 1988 roku "Krótka historia czasu" z miejsca stała się hitem. Z listy bestsellerów "New York Timesa" nie schodziła przez prawie trzy lata. Do dziś sprzedała się w nakładzie przekraczającym 10 milionów egzemplarzy, a mowa o książce, która – choć najbardziej przystępna z prac Hawkinga – wcale łatwa w lekturze nie jest. – Od tamtej pory ukazało się wiele "krótkich historii" tego i owego, nawet "A Brief History of Thyme" (Krótka historia tymianku). Naśladowanie jest najszczerszą formą pochlebstwa – pisał Hawking w swojej autobiografii zatytułowanej, a jakże, "Moja krótka historia" (wydanie polskie: W.A.B. 2014).

Każda jego nowa książka – w tym pisane do spółki z córką Lucy popularnonaukowe powieści dla młodzieży – spotyka się z zainteresowaniem czytelników. Prasa śledzi wszystkie wydarzenia z jego życia – od kolejnych kosmologicznych teorii po perypetie uczuciowe. Hawking pojawia się w mediach, występuje gościnnie w serialach telewizyjnych, jest nie tylko autorytetem naukowym, lecz także prawdziwą gwiazdą. Co sprawiło, że stał się tak popularny? Z pewnością nie tylko to, że wciąż zajmuje się swoimi pasjami mimo niepełnosprawności, która przykuła go do wózka, pozbawiła mowy i możliwości ruchu. Hawkinga nikt nie odważyłby się potraktować jako osoby, która budzi litość i współczucie. On sam tego nie oczekuje, traktując swoją chorobę z bardzo dużym dystansem. – Dla moich kolegów po fachu jestem po prostu jednym z wielu fizyków, ale dla ogółu stałem się być może najbardziej znanym naukowcem na świecie. Częściowo wynika to stąd, że naukowcy, poza Einsteinem, nie osiągają popularności gwiazd rocka, a częściowo stąd, że pasuję do stereotypu niepełnosprawnego geniusza. Nie mogę się ukryć pod peruką i ciemnymi okularami – wózek i tak mnie zdradzi – pisze w "Mojej krótkiej historii".

Niepełnosprawność przekuł więc w atut, swój znak rozpoznawczy. Dzięki syntezatorowi mowy – który obsługuje w tej chwili ruchami prawego policzka – mógł wrócić do wykładów. Przetworzony elektronicznie głos kojarzony jest z Hawkingiem natychmiast, on sam polubił go do tego stopnia (mimo amerykańskiego akcentu), że nigdy nie zgodził się na zamianę na program brzmiący bardziej naturalnie.

Głos Hawkinga można usłyszeć w wielu projektach kompletnie z nauką niezwiązanych, m.in. na płycie "The Division Bell" grupy Pink Floyd. Fizyk udzielił swojego wizerunku twórcom seriali animowanych "Futurama" i "Simpsonowie" – w Springfield jest zresztą stałym gościem, nie obraził się nawet, gdy Homer pomylił go z Larrym Flyntem, także poruszającym się na wózku twórcą pornograficznego magazynu "Hustler". Sam wystąpił m.in. w kilku epizodach "Teorii wielkiego podrywu" oraz w show "Monty Python jak żywy (prawie)", pożegnalnym występie legendarnej grupy komików. Hawking – w specjalnie nagranym skeczu – rozjeżdża swojego znanego z edukacyjnych programów stacji BBC kolegę Briana Coxa i "śpiewa" piosenkę "Galaxy Song" z "Sensu życia". O dokumentach poświęconych Hawkingowi – lub zrealizowanych z jego udziałem – oraz o filmowych, literackich i komiksowych odniesieniach do jego osiągnięć można śmiało napisać encyklopedię.

– Idealną rolą dla mnie byłby czarny charakter w filmie o Jamesie Bondzie. Myślę, że wózek oraz komputerowy głos pasowałyby do roli – powiedział Stephen Hawking kilka miesięcy temu w rozmowie z magazynem "Wired". Ponad dwadzieścia lat temu zdradził, że chciałby zagrać w "Star Treku", a Leonard Nimoy, weteran serialu, załatwił mu gościnny występ. W jednym z epizodów szóstego sezonu "Star Trek: Następne pokolenie" Stephen Hawking wystąpił w roli swojego własnego hologramu grającego w pokera z hologramami Isaaca Newtona i Alberta Einsteina. Czy zatem agent 007 też musi szykować się na starcie z jednym z największych umysłów na Ziemi?