Na festiwalu zostanie pokazanych ponad 100 pełnometrażowych filmów fabularnych i wiele dokumentalnych. Dominują produkcje amerykańskie, ale w konkursie biorą też udział filmy z zagranicy, m.in. z Rosji, Iranu, Estonii i Kambodży.

Festiwal, który potrwa do 31 stycznia, został zainicjowany 26 lat temu przez znanego amerykańskiego aktora i reżysera Roberta Redforda, którego celem było wsparcie ambitnych twórców nie poddających się komercyjnym wymogom Hollywood. Organizując festiwal, Redford wykorzystał swoje własne doświadczenia przy takich filmach jak "Kandydat", w którym grał główną rolę, i "Zwykli ludzie", który sam reżyserował.

Wiele dzieł pokazanych na festiwalu Sundance było potem nagradzanych Oscarami i zrobiło komercyjną karierę. Najbardziej znane przykłady to "Seks, kłamstwa i kasety wideo" (Sex, Lies and Videotape) i "Mała Miss" (Little Miss Sunshine). Filmy uważane za kandydatów do nominacji do Oscara w tym roku - "Precious" i "An Education" ("Była sobie dziewczyna") - też wylansowane zostały na festiwalu Sundance.

Udział w nim stał się początkiem kariery tak znanych amerykańskich reżyserów głównego nurtu jak Steven Soderbergh, Quentin Tarantino, bracia Coen i Paul Thomas Anderson. Sukcesy te sprawiły, że w ostatnich latach zaczęło przyjeżdżać na festiwal coraz więcej "ludzi Hollywood" i według obserwatorów zaczął on tracić swój pierwotny charakter.

Zdaniem niektórych przedstawicieli filmowego środowiska, film niezależny przeżywa kryzys, spowodowany m.in. przez recesję, wskutek której trudniej zdobyć fundusze na choćby niskobudżetowe produkcje. Redford jednak uważa, że nie jest tak źle. W wywiadzie dla telewizji CNN powiedział, że film niezależny przetrwa dzięki internetowi, który jest nowym, coraz bardziej popularnym środkiem dystrybucji.