Słyszałaś wcześniej o księżnej Devonshire?

Keira Knightley: Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, ale scenariusz przysłano mi wraz z trzema wielkimi strusimi piórami przewiązanymi złotą wstążką. Już wtedy pomyślałam: obojętne co to i tak uważam, że to fantastyczne! Potem oczywiście przeczytałam tekst i uznałam, że jest naprawdę znakomity. Georgiana była fascynująca postacią, z jednej strony kimś niezwykle wpływowym politycznie, ikoną mody naśladowaną przez rzesze kobiet, żywiołową osobą, a z drugiej, w życiu prywatnym okazywała się bezbronna i potwornie samotna. Połączenie tych sprzeczności wydało mi się niezwykle interesujące, także z aktorskiego punktu widzenia. Zawsze staram się przyjmować role, które wydają mi się wyzwaniem.

Też jesteś ikoną mody i celebrytką, jak Georgiana w swojej epoce...

Nie podejmuję pracy z powodów autobiograficznych, więc te rzekome podobieństwa między nami nie rzuciły mi się w oczy. Myślałam jednak, że kultura celebrytów to na wskroś współczesny fenomen i byłam ogromnie zdziwiona, gdy okazało się, że już przed 300 laty istniało coś podobnego. Sposób w jaki Georgiana wykorzystywała zainteresowanie swoją osobą, jak manipulowała swoim wizerunkiem są bardzo ciekawe także dla psychologii tej postaci. Kiedy jej małżeństwo coraz mocniej chyliło się ku upadkowi ona potrzebowała wciąż więcej uwagi ze strony obcych ludzi.

Jej związek z mężem był wszakże dość nietypowy...

Owszem, ich wzajemna relacja, tak jak ją przedstawiamy w filmie, jest niezwykła. Życie pod jednym dachem z człowiekiem, którego się zupełnie nie rozumie nie może być łatwe, ani przyjemne. Oni byli jak odpychające się magnesy. Bardzo interesującym doświadczeniem było odkrywanie tego wspólnie z Ralphem Fiennesem. Do tego dochodzi kwestia zdrady jakiej dopuściła się najlepsza przyjaciółka księżnej, która dała się uwieść jej mężowi i pozostawała przez lata jego kochanką, stale z nimi mieszkała. Przejście od intensywnej przyjaźni, do otwartej nienawiści i z powrotem do rodzaju wzajemnego szacunku uważam za niezwykle ciekawą aktorską podróż. Inspirujące wydaje mi się, że księżna, bez względu na to w jak dziwnej, złożonej i trudnej sytuacji się znalazła, potrafiła się z niej wyrwać.

Nie uważasz jej zatem za ofiarę swoich czasów?

Nie lubię tak o niej myśleć. Owszem, przydarzyły jej się straszne rzeczy, znalażła się w bardzo opresyjnej sytuacji, ale staraliśmy się razem z Raphem nie zbanalizować tego grając kata i ofiarę. Zresztą uważam, że charakter księżnej wykluczał bycie ofiarą, to typ, który przetrwa wszystko.

Często grasz w dramatach kostiumowych. Nie pociągają cię współczesne fabuły?

Tak sie składa, że wciąż dostaję propozycję grania w kostiumie. Byłoby idiotycznie, gdybym odrzucała te fantastyczne scenariusze i ciekawe postaci tylko dlatego, że to kolejna historia „z epoki”. Zresztą sama bardzo lubię filmy historyczne, są wspaniała ucieczką od rzeczywistości. Ten rodzaj eskapizmu pozwala lepiej skupić się na roli. Dzięki kostiumowi, scenografii, zanurzeniu w odmienną rzeczywistość z innymi stosunkami społecznymi, można zapomnieć o własnym życiiu i skoncentrować się tylko na graniu, wejść w tę historię w pełni.

Czy kostium wpływa na interakcje z innymi postaciami w filmie? W takich sukniach jak w „Księżnej” na pewno ma się dość ograniczony zakres ruchów na przykład...

Suknia zmienia człowieka. Sposób w jaki chodzisz, oddychasz, mówisz – po prostu wszystko. Dlatego właśnie lubię grać w najbardziej ekstremalnych kostiumach, to pozwala mi się w pełni wczuć w moją postać, także w sensie fizycznym. Dzięki noszeniu sukni z gorsetem wiem także dlaczego kobiety nazywano „słabą płcią” – kiedy masz wieczne problemy z oddychaniem, twój mózg nie dostaje wystarczającej ilości powietrza...

Czy postać księżnej Diany była dla ciebie inspiracją przy budowaniu roli?

Niespecjalnie. Diana nie jest mi też jakoś szczególnie bliska. Miałam 11 lat, kiedy zginęła i choć oczywiście znam jej historię i dziesiątki związanych z nią obrazów obecnych w kulturze, to nigdy nie przeżywałam jej losów. Zresztą materiał, na którym pracowaliśmy, biografia księżnej Devonshire był tak wspaniały, że nie potrzebne były żadne dodatkowe źródła inspiracji. I z cała pewnością nie było naszym zamierzenim nakręcenie krypto-biografii Diany pod płaszczykiem filmu kostiumowego.

A jak ty radzisz sobie z byciem celebrytą?

Paul Newman powiedział kiedyś, że kultura celebrytów, to śmierć duszy. Wydaje mi się to bardzo trafną diagnozą. Odczuwam podobnie.

Opracowanie Katarzyna Nowakowska.