Dziennik Gazeta Prawana logo

Keira Knightley: Suknia zmienia człowieka

16 grudnia 2009, 13:45
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Keira Knightley: Suknia zmienia człowieka
Inne
Keira Knightley była już piratką, Ginewrą i łowczynią nagród. Ale najlepiej jej w kostiumach z epoki. Po sukniach dwóch Elizabeth - Swan z trylogii "Piraci z Karaibów" i Bennet w "Dumie i uprzedzeniu", jedna z najbardziej wziętych aktorek młodego pokolenia włożyła stylowe ubrania Georgiany, "Księżnej" Devonshire - królowej XVIII-wiecznych salonów i pierwowzoru kobiety wyzwolonej. Czy lubi grać w dramatach kostiumowych?

Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, ale scenariusz przysłano mi wraz z trzema wielkimi strusimi piórami przewiązanymi złotą wstążką. Już wtedy pomyślałam: obojętne co to i tak uważam, że to fantastyczne! Potem oczywiście przeczytałam tekst i uznałam, że jest naprawdę znakomity. Georgiana była fascynująca postacią, z jednej strony kimś niezwykle wpływowym politycznie, ikoną mody naśladowaną przez rzesze kobiet, żywiołową osobą, a z drugiej, w życiu prywatnym okazywała się bezbronna i potwornie samotna. Połączenie tych sprzeczności wydało mi się niezwykle interesujące, także z aktorskiego punktu widzenia. Zawsze staram się przyjmować role, które wydają mi się wyzwaniem.

Nie podejmuję pracy z powodów autobiograficznych, więc te rzekome podobieństwa między nami nie rzuciły mi się w oczy. Myślałam jednak, że kultura celebrytów to na wskroś współczesny fenomen i byłam ogromnie zdziwiona, gdy okazało się, że już przed 300 laty istniało coś podobnego. Sposób w jaki Georgiana wykorzystywała zainteresowanie swoją osobą, jak manipulowała swoim wizerunkiem są bardzo ciekawe także dla psychologii tej postaci. Kiedy jej małżeństwo coraz mocniej chyliło się ku upadkowi ona potrzebowała wciąż więcej uwagi ze strony obcych ludzi.

Owszem, ich wzajemna relacja, tak jak ją przedstawiamy w filmie, jest niezwykła. Życie pod jednym dachem z człowiekiem, którego się zupełnie nie rozumie nie może być łatwe, ani przyjemne. Oni byli jak odpychające się magnesy. Bardzo interesującym doświadczeniem było odkrywanie tego wspólnie z Ralphem Fiennesem. Do tego dochodzi kwestia zdrady jakiej dopuściła się najlepsza przyjaciółka księżnej, która dała się uwieść jej mężowi i pozostawała przez lata jego kochanką, stale z nimi mieszkała. Przejście od intensywnej przyjaźni, do otwartej nienawiści i z powrotem do rodzaju wzajemnego szacunku uważam za niezwykle ciekawą aktorską podróż. Inspirujące wydaje mi się, że księżna, bez względu na to w jak dziwnej, złożonej i trudnej sytuacji się znalazła, potrafiła się z niej wyrwać.

Nie lubię tak o niej myśleć. Owszem, przydarzyły jej się straszne rzeczy, znalażła się w bardzo opresyjnej sytuacji, ale staraliśmy się razem z Raphem nie zbanalizować tego grając kata i ofiarę. Zresztą uważam, że charakter księżnej wykluczał bycie ofiarą, to typ, który przetrwa wszystko.

Tak sie składa, że wciąż dostaję propozycję grania w kostiumie. Byłoby idiotycznie, gdybym odrzucała te fantastyczne scenariusze i ciekawe postaci tylko dlatego, że to kolejna historia „z epoki”. Zresztą sama bardzo lubię filmy historyczne, są wspaniała ucieczką od rzeczywistości. Ten rodzaj eskapizmu pozwala lepiej skupić się na roli. Dzięki kostiumowi, scenografii, zanurzeniu w odmienną rzeczywistość z innymi stosunkami społecznymi, można zapomnieć o własnym życiiu i skoncentrować się tylko na graniu, wejść w tę historię w pełni.

Suknia zmienia człowieka. Sposób w jaki chodzisz, oddychasz, mówisz – po prostu wszystko. Dlatego właśnie lubię grać w najbardziej ekstremalnych kostiumach, to pozwala mi się w pełni wczuć w moją postać, także w sensie fizycznym. Dzięki noszeniu sukni z gorsetem wiem także dlaczego kobiety nazywano „słabą płcią” – kiedy masz wieczne problemy z oddychaniem, twój mózg nie dostaje wystarczającej ilości powietrza...

Niespecjalnie. Diana nie jest mi też jakoś szczególnie bliska. Miałam 11 lat, kiedy zginęła i choć oczywiście znam jej historię i dziesiątki związanych z nią obrazów obecnych w kulturze, to nigdy nie przeżywałam jej losów. Zresztą materiał, na którym pracowaliśmy, biografia księżnej Devonshire był tak wspaniały, że nie potrzebne były żadne dodatkowe źródła inspiracji. I z cała pewnością nie było naszym zamierzenim nakręcenie krypto-biografii Diany pod płaszczykiem filmu kostiumowego.

Paul Newman powiedział kiedyś, że kultura celebrytów, to śmierć duszy. Wydaje mi się to bardzo trafną diagnozą. Odczuwam podobnie.

Opracowanie Katarzyna Nowakowska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj