Strona techniczna ma w tym przypadku drugorzędne znaczenie. Wspólną narrację tworzą wypłowiałe zdjęcia babuni w sepii, mocny retusz legitymacyjnego portreciku, wreszcie tysiące fotek cykanych komórką albo aparatem cyfrowym, magazynowanych potem na twardych dyskach naszych komputerów. Zdjęcia to opowieść o czasach, na przykładzie ludzi, wydarzeń, przedmiotów.

W fotografii zaklęta jest historia stroju i wykroju oczów. Wojny światowe i wojenki prywatne. Zwycięstwa nad słabościami i rozpacz nad przegranymi sprawami. Zdjęcia to wesela, komunie, pogrzeby. Pozy, neurozy i ekstaza.

Wspaniale edytorsko wydany pięciopłytowy zestaw BBC zatytułowany wcale nie na wyrost jako "Archiwum Planety" to imponujący, zbudowany z siedemdziesięciu tysięcy fotografii album, dokumentujący unikatowe, pierwsze, kolorowe zdjęcia sprzed ponad stu lat. Oglądamy zatrzymany w czasie krajobraz – geograficzny i mentalny. Niby chodzi jedynie o zdjęcia, a przecież ogląda się je niczym kino akcji. Ponury chłopiec na osiołku, Wenecja niczym ze słynnego opowiadania Tomasza Manna – w peruce z melancholii, wyzywająca gejsza pozująca w pysznym buduarze, bezkres fiordów z zagubioną samotną łodzią i jej właścicielem.

Po tej długiej, wspaniałej fotograficznej podróży dookoła świata, wracamy pokrzepieni pięknem. "What a wonderful world"...

ARCHIWUM PLANETY | dystrybucja: Best Film