Xawery Żuławski nad ekranizacją "Złego" pragnie pracować "metodą bardziej hollywoodzką niż warszawską". – Naszym zadaniem jest stworzenie zespołów: zespołu scenografów, zespołu kostiumografów, a także – kompozytorów – zapowiedział. Zaznaczył, że jeśli chodzi o kompozytorów, nie chciałby wielkich nazwisk. – Wolałbym, żeby to był zespół młodych twórców, którzy będą mieli pole do popisu, do stworzenia czegoś nowego. Stawiam raczej na mniej znanych muzyków, ale oczywiście takich, którym ufam – powiedział.

Prace nas scenariuszem, rozpoczęte dwa lata temu, wciąż trwają. Pisze go zespół autorów, w którego skład, oprócz Xawerego Żuławskiego, wchodzą m.in. Maciej Dąbrowski i Bartosz Wierzbięta. – To trudna praca. Udało się nam skondensować tę książkę do 130 stron scenariusza, podczas gdy powieść liczy 800 stron – mówi Żuławski.

Jak podkreślił, ma plan stworzenia filmu "na wskroś nowoczesnego, jeśli chodzi o filmowy język". – "Zły" to jest książka, która w połowie lat 50. była nowoczesna. Jednak w przypadku ekranizacji trzeba przyznać, że jak na nasze czasy – biorąc pod uwagę to, co już w kinie powstało – byłaby archaizmem – uważa filmowiec.

– Dlatego nasza praca polegać będzie na tym, by uchwycić ducha popu – literatury popularnej – a zarazem nadać filmowi jak najbardziej współczesną formę. Przełożyć tę powieść na dzisiejszy język filmowy i pokazać publiczności film absolutnie współczesny, oparty o historię Złego. Sprawić, by widz miał poczucie, że nadal jest w tej książce, że ogląda adaptację powieści, ale zrealizowaną we współczesny sposób – popowy, rock'and'rollowy. Moim zdaniem, gdybyśmy zekranizowali tę książkę, dostosowując sposób realizacji dokładnie do jej stylu, zanudzilibyśmy widza – mówił reżyser.

Pytany, jak zrodził się pomysł na adaptację kryminału Tyrmanda, opowiadał: – W moim życiu tak się układa, że projekty przychodzą do mnie same. Nie ja sięgnąłem po "Złego". Z propozycją ekranizacji zwrócili się do mnie producenci Andrzej Wyszyński i Sławomir Jóźwik. A takich propozycji się nie odrzuca. Oczywiście, jako że jestem warszawiakiem, urodzonym w tym mieście i mieszkającym w nim od lat, ta powieść nie jest mi obca.

Reżyser przyznał, że ma już pewien pomysł na obsadę filmu, wstępną listę aktorów w głowie, jednak nie chciałby ujawniać nazwisk aż do momentu rozpoczęcia zdjęć. Decyzja ta związana jest m.in. z "klimatem książki >>Zły<<" – tłumaczył. – Sam Zły z powieści jest przecież tajemnicą. Uważam, że to będzie coś fajnego, jeśli również w przypadku filmu tajemnica będzie odkrywana stopniowo. Nie jest łatwą sprawą obsadzić taki film, a ról do zagrania będzie wiele – powiedział.

– Zdjęcia oczywiście będą kręcone w Warszawie, ale częściowo – w Warszawie "skonstruowanej". Musimy odtworzyć realia lat pięćdziesiątych, dlatego scenografia jest dużym wyzwaniem. Film będzie powstawał w dużej mierze przy użyciu nowoczesnych technik komputerowych, animacji – mówi reżyser.

– Zdjęcia będziemy realizować częściowo w hali zdjęciowej, a częściowo w plenerze. Jeśli chodzi o plener, chcemy odtworzyć stan Warszawy z połowy lat pięćdziesiątych, a Tyrmand był przecież bardzo precyzyjny w określaniu miejsc akcji "Złego". Proszę sobie wyobrazić na przykład Aleje Jerozolimskie: w czasie, gdy rozgrywa się akcja powieści, były już one odbudowane, był już na przykład Smyk. Możemy realizować zdjęcia w Alejach, jednak będziemy musieli usuwać z kadru wszystkie elementy współczesne. Z drugiej strony, będziemy "doklejać" do budynków istniejących pewne elementy – na przykład, jeśli w połowie lat pięćdziesiątych stała już jakaś odbudowana kamienica, jednak obok niej była niewyburzona jeszcze po wojnie ruina – powiedział Żuławski.

Jeśli prace przebiegać będą zgodnie z planem twórców, ekranizacja "Złego" mogłaby trafić do kin pod koniec 2014 roku lub w roku 2015.

Książka Leopolda Tyrmanda "Zły", wydana w 1955 roku, okazała się w Polsce największym sukcesem wydawniczym lat 50. Niesłabnącą popularnością cieszy się do dzisiaj. Jest powieścią kryminalną, romansem brukowym, a zarazem barwnym opisem życia i obyczajów powojennej Warszawy, napisaną z użyciem gwary warszawskiej. – Lśni, tryska, brzmi, śpiewa – tak ocenił "Złego" Witold Gombrowicz.