"Serce dębu"

Reklama

Dokument przyrodniczy śledzący mikrokosmos tytułowego drzewa jest filmem francuskim, ale nie ma to żadnego znaczenia, gdyż jest zarazem filmem niemym, pozbawionym zwyczajowego komentarza zza kadru.

Niemniej nawet fani Krystyny Czubówny nie powinni być rozczarowani, bowiem autorzy świetnie wykorzystują odgłosy natury, od śpiewu ptaków przez szum deszczu po szelest liści na wietrze, podczas gdy muzyka Erika Serry i kilka klasycznych utworów, jak aria "Lascia ch'io pianga" Handla czy "Sway" Deana Martina, potęgują nastrój napięcia bądź rozluźnienia.

Oko kamery w fascynujący sposób prześlizguje się między gałęziami i korzeniami, zagląda do gniazd, nor i dziupli. Mieszkańcy dwustuletniego dębu - mrówki, ryjkowce, polne myszy, wiewiórki, sójki - egzystują w harmonii przez cztery pory roku. Dąb to ich dom - tu się rozmnażają, zakładają rodziny, zdobywają pożywienie. Zagrożenie może przyjść co najwyżej z zewnątrz, od drapieżników polujących w okolicy - analogie do świata ludzi widać nie tylko w antropomorficznych cechach zwierząt.

Reklama

Zjawiskowo sfotografowany ekosystem składa się na lekcję przyrody z dużą dawką empatii, ale i rzadko spotykaną poetyką. Co prawda liryzm zostaje tu niekiedy cokolwiek podkręcony - bohaterowie unikają śmierci nie tyle w wyniku swych niezwykłych umiejętności, ile sprytnego montażu - jednak ten drobny zgrzyt bynajmniej nie rzutuje na pozytywny odbiór całości.

Koniec końców dostajemy film, który odrywa nas przynajmniej na chwilę od świata wojen, pandemii, niekończących się kryzysów i stresów. Od świata, gdzie - jak dowodził mistrz Młynarski - "przez kolejne grudnie, maje człowiek goni jak szalony..." (przyznam szczerze, że rozmyślnie unikam wyrażenia "wyścig szczurów", bo jak tu obrażać Bogu ducha winne gryzonie po takim seansie). A może by tak przerwa, reset...?

Nade wszystko "Serce dębu" przypomina, że bez względu na to, jak bardzo jesteśmy pogrążeni w troskach dnia codziennego, problemach mniejszych i większych, tuż obok natura niezmiennie trwa w swym zachwycającym majestacie. I póki człowiek jej nie zaszkodzi, trwać będzie - w tym miejscu warto zaznaczyć, że część dochodów z każdego biletu zostanie przeznaczona na akcję sadzenia lasu. "Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy".

Gdzie zobaczyć: w kinach