"Lekcje języka"

Reklama

Jak w przypadku innych branż, tak i na filmowcach pandemia wymusiła kreatywność. Oczywiście już wcześniej kręcono smartfonami czy kamerami internetowymi, osadzano fabuły w zamkniętych pomieszczeniach - niemniej COVID to zintensyfikował. Horrory doby lockdownu, filmy odsłaniające kulisy internetowego porno - tu nie trzeba ani dużych budżetów, ani wielkich talentów, by wygenerować napięcie i zainteresowanie.

Co jednak w sytuacji, kiedy cały film opiera się na rozmowach dwóch osób na wideoczacie? Serio? W czasach, kiedy Zoom czy Teams to już nudna rzeczywistość? Ano na taki, przyznajmy, mało zachęcający pomysł wpadli aktorzy Natalie Morales i Mark Duplass, którzy wskutek zawieszenia swoich innych projektów wspólnie "Lekcje języka" napisali i w nich zagrali, zaś Morales objęła dodatkowo pieczę nad reżyserią.

Ostentacyjnie prosty scenariusz dotyczy zawodowej relacji czterdziestoparoletniego Amerykanina z młodą Latynoską uczącą go hiszpańskiego online. Adam (Duplass) mieszka wraz z mężem (Desean Terry, parokrotnie słyszany, ale widziany tylko na zdjęciu) w okazałym domu z basenem na bogatych przedmieściach San Francisco, podczas gdy Cariño (Morales) ma do dyspozycji skromny pokój gdzieś w Kostaryce.

Reklama

Można by się spodziewać, że ograniczona formuła "Lekcji języka" szybko się zużyje. A jednak w trakcie rozwoju akcji na wierzch wychodzą kolejne różnice płciowe, społeczne, etniczne czy ekonomiczne - i w rezultacie wsiąkamy coraz głębiej w problemy bohaterów. Ciekawe, że choć wszystko tu zasadza się na dialogu, a ekranowa para nie czuje do siebie mięty w tradycyjnym sensie, film ma poniekąd strukturę klasycznej komedii romantycznej, przechodząc przez etapy fascynacji, rodzącej się więzi, obowiązkowego konfliktu dramatycznego - z motywem białego zbawcy w tle; bardzo na czasie.

Od strony formalnej film w pełni wykorzystuje swoje ograniczenia. Rozmowy potrafią trwać po kilka nieprzerwanych minut, ale w wyniku tego, że postaci logują się z różnych urządzeń - laptopów, tabletów, telefonów - a przy tym niekiedy pozostają w ruchu, w mieście czy dżungli, wrażenie statyczności wcale nie jest dojmujące. Są też chwile, w których połączenie się zacina lub obraz dostaje drgawek, co wzmaga poczucie realizmu.

Jednak najlepsze sztuczki techniczne na nic by się zdały, gdyby nie fantastyczna praca aktorów obdarzających swych bezbłędnie napisanych bohaterów adekwatnym ciężarem emocjonalnym. W obu postaciach nie czuć jednej fałszywej nuty, co szczególnie imponujące w przypadku filmu opartego w dużej mierze na zbliżeniach twarzy wypełniających cały ekran.

Koniec końców otrzymujemy coś więcej niż historię przyjaźni. "Lekcje języka" to raczej platoniczna love story. Bez pożądania, bez erotyzmu, a mimo to miłość wypełnia po brzegi ten wzruszający, acz całkiem trzeźwy i nieprzesadnie ckliwy film. Paradoksalnie twórcom udaje się stworzyć intymny nastrój między osobami o odmiennej orientacji pochodzącymi z różnych kontynentów. I jest w tym jakaś głęboka ironia, że w przypadku tych konkretnych bohaterów takiego poziomu zażyłości nie udałoby się uzyskać, gdyby do ich spotkania doszło twarzą w twarz, nie w internecie.

Gdzie zobaczyć: Mojeekino.pl, Nowe Horyzonty VOD, Chili, VOD.pl, Canal+