Dziennik Gazeta Prawana logo

Magnetyzm i brawura. "21 x Nowy Jork" w kinach [RECENZJA]

21 lipca 2017, 14:42
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kadr z filmu "21 x Nowy Jork"
Kadr z filmu "21 x Nowy Jork"/Media
Ile razy jadąc autobusem lub tramwajem mieliście wrażenie, że jesteście w kłębowisku losów, że obok was rozgrywają się dramaty, rozczarowania. Że ktoś emanuje szczęściem. Ktoś cierpi, ktoś prowokuje, ktoś poszukuje. I tylko ten moment, kiedy jesteście obok siebie w korku albo stoicie w tłumie w środku lokomocji daje bezpowrotną szansę poznania, wejścia w inny świat.

"21 x Nowy Jork" to zebrane losy ludzi podróżujących i mieszkających w Nowym Jorku. Opowieść to magnetyczna, wciągająca i hipnotyzująca. Ogromna w tym zasługa klimatu, jaki wytworzył Piotr Stasik - reżyser i autor zdjęć do spółki z Karolem Rakowskim, którego minimalistyczne kompozycje dopełniały efektu.

Ciężko się nie zgodzić z opiniami, że film poprowadzony jest odważnie, by nie rzec: brawurowo. Z opowieści o miłości, o pragnieniach i tęsknotach teoretycznie bardzo prosta droga  prowadzi do banału, otarcia się o kicz. Tymczasem dokument "21 x Nowy Jork" mimo pozornej powierzchowności ocen i poglądów wygłaszanych przez bohaterów filmu stanowi zaskakująco dogłębny, momentami ciepły, a innymi razy przerażający obraz kondycji naszego człowieczeństwa. Stasik pokazuje, jak na każdym kroku wodzeni na pokuszenie sami sobie wyznaczamy granice naszej moralności. Reżyser robi to jednocześnie nie oceniając, nie ferując łatwych i tanich wyroków.

10329639-kadr-z-filmu-21-x-nowy-jork.jpg
Kadr z filmu "21 x Nowy Jork"

Pokusy, pożądanie, poszukiwania natury to domena mroku, który zdaje się film dominować. Montażowe zabiegi i niezwykłe kadry - to kręcenie telefonem jadącego w drugą stronę pociągu, utalentowani b-boye tańczący na suficie metra, przezroczyste, naruszające nasz spokój kreacje nadodważnych kobiet i nieustanna podróż każe zastanowić się nam nad tym gdzie są granice, gdzie jest koniec poszukiwań. Te zdają się nie mieć końca. Mikrokosmosy losów tworzą makrokosmos, w którym z jednej strony nie ma elementów niezastąpionych, z drugiej - bez napływu ciągle to nowych ludzi: freaków, których równoważą ludzie pragnący spokoju, zamykający się w swoich smutnych samotniach, bądź pragnący pielęgnować swoje trzyletnie szczęście w miłości, organizm ów żyć by nie mógł

Skupienie się na losach ludzi dopiero po chwili refleksji zmusza nas do przemyśleń o tytułowym Nowym Jorku. W dokumencie miasto pociąga, ale i przeraża, pokazuje swe szanse ale i zapala bardzo dużo ostrzegawczych kontrolek.

Jest też opowieścią uniwersalną. Te same istorie usłyszymy zapewne w wielu innych kosmopolitycznych miastach świata, ale że Nowy Jork jest dla widzów cały czas seksowny, to i szanse na to, że magiczną opowieść Piotra Stasika zobaczy trochę więcej osób niż tylko grono fanów polskiego dokumentu wzrastają. O odbiór się nie boję, czego dowodem (już) uznanie na licznych festiwalach.

Warto.

10329607-kadr-z-filmu-21-x-nowy-jork.jpg
Kadr z filmu "21 x Nowy Jork"
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj