Dziennik Gazeta Prawana logo

Miasto miłości z perspektywy dna Sekwany i zakładu pogrzebowego. "Paryż na bosaka". [RECENZJA]

12 sierpnia 2017, 12:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kadr z filmu "Paryż na bosaka"
Kadr z filmu "Paryż na bosaka"/Media
Ciężko obok tego filmu przejść obojętnie. Nie zdziwię się, jeśli po kilku minutach pokazu część osób z kina wyjdzie. Nie zdziwię się też jeśli po zakończeniu inni widzowie zaczną poszukiwać innych filmów twórców "Paryża na bosaka"

Jaki Paryż znacie z kina? Jakie skojarzenia budzi w was stolica Francji? No właśnie. A teraz - wyobraźcie sobie film, który z bohaterów czyni kanadyjską turystkę mimo woli, bezdomnego, ale także m.in. pracowników zakładu pogrzebowego oraz poszukującą szczęścia staruszkę. Nic nie jest takie, jakiego byśmy się po takim zarysowaniu głównych postaci spodziewali. Duet twórców bawi się naszymi skojarzeniami, nakazuje inaczej patrzeć na klisze, które natychmiast pragniemy wyświetlić przed swoimi oczami.

Pomysłowy,ale u ekscentryczny, jest sposób pokazywani miejsc i postaci. Wszystko wydaje się być wynaturzonym światem prosto ze zdjęć shutterstockowych z przerysowanymi, celowo przejaskrawionymi, podkręconymi w edytorze kolorami. Efekt jest dla niektórych pretensjonalny, dla innych groteskowy - pozwala jednak spojrzeć na miejsce i losy poprzez pryzmat ekstrawaganckiego, a na pewno prowokującego poczucia humoru. Bezdomny kocha się z staruszką, która nazywa go przystojnym, choć jedynym, u którego budzi on natychmiastową sympatię jest pracownik domu pogrzebowego, którego codziennością jest spopielanie zwłok. Niezapomniana jest scena mowy pogrzebowej i moment, w którym odcinany jest krawat.

Paryż pokazywany z tej perspektywy wydaje się być miastem dziwnym, takim, w którym Tim Burton za chwilę nakręci połączenie horroru w komedią romantyczną.

Twórcy bawią się wraz z nami symbolami popkultury. Pokazują, jak przywiązani jesteśmy do schematów, jak wiele znaczeń i kluczy zostało wprowadzone w nasze głowy jakby bez zgody, a na pewno bez świadomego potwierdzenia.

Nie wszystko w świecie wartości jest wywrócone do góry nogami - ostatecznie najważniejsze okazują się miłość i relacje, słowa wypowiadane między ludźmi. Jeśli coś po obejrzeniu "Paryża na bosaka" może być budujące, to na pewno to.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tematy: recenzja
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj