Dziennik Gazeta Prawana logo

"Serce, serduszko": W pogoni za szczęściem

21 listopada 2014, 09:54
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Serce, serduszko
Serce, serduszko/NEXT FILM
"Serce, serduszko" jest filmem zbudowanym na emocjach, bez chłodnej kalkulacji, a to przyćmiewa niedoskonałości.

Jan Jakub Kolski to wśród polskich reżyserów twórca, którego trudno pomylić z jakimkolwiek innym. Poza drobnymi wyjątkami, jak ostatnia gatunkowa próba "Zabić bobra", jego produkcje mają zbliżoną, jakże charakterystyczną fakturę. Wciąż zafascynowany prowincją, przejawiający rzadko spotykaną wiarę w człowieka i jego jasną stronę, snuje swoje historie niczym kolejne odcinki jednej wielkiej opowieści. Robi filmy, w których język kina, chwilami może i irytująco prosty, całkowicie podporządkowany jest dyktatowi przedstawianej historii. Tak było w "Cudownym miejscu", "Historii kina w Popielawach", "Jasminum", tak jest i w przypadku najnowszego obrazu "Serce, serduszko".

Historia jest tu nieco bajkowa. Nie nazbyt skomplikowana, bo i bajka taka być nie może. W świecie wykreowanym przez Kolskiego z siłą magnesu przyciągają się oryginały wszelakiej maści. Zalicza się do nich 11-letnia Maszeńka (znakomity debiut Marysi Blandzi), podopieczna domu dziecka, która snuje marzenia o karierze baletnicy. Dziewczynka trafiła do bidula, gdy jej ojciec (w tej roli Marcin Dorociński), nie mogąc poradzić sobie z tragiczną śmiercią żony, popadł w alkoholizm. Całości dopełnia Kordula (trudna początkowo do rozpoznania Julia Kijowska), która pod wizerunkiem twardej dziewczyny i maską buntowniczki kryje wrażliwą duszę, chyba najbardziej zagubioną spośród nich wszystkich.

Rzucone w wir zdarzeń postaci na przemian się odpychają i przyciągają. A to za sprawą własnego sumienia oraz emocji, a to w związku z napotkanymi na swojej drodze ludźmi, jak chociażby pewien postępowy ksiądz (pomysłowy epizod Borysa Szyca). Droga to zresztą bardzo istotny pierwiastek w filmie autora "Jańcia Wodnika". Z jednej strony jest czynnikiem sprawczym, bowiem młoda bohaterka podróżuje do Gdańska, by zrealizować swoje marzenia, z drugiej, stanowi katalizator przemian bohaterów. Zupełnie jak w kinie amerykańskim, gdzie sama droga i podróżowanie stanowią wartość samą w sobie i często wysuwają się na pierwszy plan.

Historię tę, podobnie zresztą jak wcześniejsze, Kolski ubarwia zjawiskowym tłem. Tym razem eksploruje bieszczadzki trakt, który – jak podkreśla – pamięta jeszcze z czasów studenckich. Mieniące się kolory, stały rytm natury jeszcze bardziej nadają opowieści wymiar bajkowy, magiczny. Wydaje się, że to istotna perspektywa, bo pozwala w dużo większym stopniu skupić się na treści niż formie, za pomocą której została ona oddana. Dzięki niej przymykamy oko na dość konwencjonalny, w gruncie rzeczy, sposób opowiadania czy nawet sporą nutę naiwności zawartą w samej fabule.

– przekonywał w jednym z wywiadów Jan Jakub Kolski. "Serce, serduszko" jest filmem zbudowanym na emocjach, bez chłodnej kalkulacji, a to przyćmiewa niedoskonałości. Raczej dla marzycieli niż dla tych twardo stąpających po ziemi. Prostolinijny, szczery, wzruszający. Oddający napisane przed wieloma laty słowa Adama Mickiewicza:

SERCE, SERDUSZKO | Polska 2014 | reżyseria: Jan Jakub Kolski | dystrybucja: Next Film | czas: 110 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj