Dziennik Gazeta Prawana logo

"Zabić bobra": Śmierć miłości

21 marca 2014, 09:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zabić bobra
Zabić bobra/Kino Świat
Obawiałem się, że "Zabić bobra" Jana Jakuba Kolskiego, film wyróżniony między innymi za zdjęcia Michała Pakulskiego na festiwalu Camerimage oraz uhonorowany nagrodą aktorską dla Eryka Lubosa na festiwalu w Karlowych Warach, nigdy nie doczeka się premiery kinowej. Jednak dwa lata po pierwszych pokazach wreszcie trafia na ekrany. Słusznie – przy wszystkich swoich słabościach to najbardziej radykalny i jeden z najciekawszych projektów utytułowanego twórcy.

Nie zgadzam się z "Zabić bobra" na wielu poziomach, ale imponuje mi odwaga Kolskiego. Tego typu porażki smakują bardziej od niejednego sukcesu.

W sensie najbardziej oczywistym to opowieść o śmierci miłości i narodzinach nowego uczucia, stłamszonego przez złe wspomnienia byłego komandosa, przejmująco i z wielkim zaangażowaniem zagranego przez Eryka Lubosa. Jednak ten film to przede wszystkim swoisty krzyk artysty, który za wszelką cenę chce być wolny.

W poprzedniej dekadzie jeden z najoryginalniejszych polskich twórców znalazł się w potrzasku nie tyle własnego stylu, ile odgórnego zamówienia na to, jak ów styl powinien wyglądać. Każda wyprawa w nieznane lub w kierunku innym niż "Jasminum" była przez krytyków oskarżana o błądzenie po omacku.

Samego Kolskiego musiało to uwierać, skoro zdecydował się na krok tak bezkompromisowy. "Zabić bobra" oglądany w kontekście wcześniejszych tytułów reżysera – zwłaszcza tych, które przyniosły mu największą sławę, jak "Jańcio Wodnik" czy "Pograbek" – wygląda jak próba odcięcia się od wszystkiego, co stanowiło dotąd o sile jego kina. Thriller Kolskiego ma chorobliwy rytm, a wątła struktura narracyjna nie wytrzymuje rozczarowującej oczywistości przesłania.

Począwszy od przekombinowanego tytułu, film uwiera i irytuje. Starannie skomponowane kadry zastąpiła obrazowa szarpanina, wycyzelowane literackie dialogi – gwałtowne spazmy. Najistotniejsza jest jednak zmiana klimatu. Prostolinijność świata przedstawionego została zderzona ze zwierzęcymi popędami.

Wcześniej u Kolskiego dominowały emocjonalne pastele, w "Zabić bobra" z furią atakują ostre kolory, a także jęk, depresja, skrajne popędy.
Nieprzypadkowo Kolski zrealizował "Zabić bobra" w Popielawach. Tam spędził dzieciństwo, nakręcił debiut ("Pogrzeb kartofla"), jakiś czas później w "Historii kina w Popielawach" umitycznił miejsce. Teraz, po burzliwych doświadczeniach w życiu osobistym, w Popielawach chciał artystycznie się odrodzić. Prawie się udało.

ZABIĆ BOBRA | Polska 2012 | reżyseria: Jan Jakub Kolski | dystrybucja: Kino Świat | czas: 100 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj