Dziennik Gazeta Prawana logo

"Obecność" – te same nudne strachy

26 lipca 2013, 10:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Obecność
Obecność/Warner Bros
James Wan próbuje nabrać widzów na "Obecność" – kolejną historię o nawiedzonym domu.

Bohaterowie "Obecności" są prawdziwi. Lorraine Warren i jej zmarły w 2006 roku mąż Ed zrobili zawrotną karierę jako demonolodzy badający zjawiska paranormalne, m.in. słynne nawiedzenie domu w Amityville (twierdzili zresztą, że w owianej złą sławą posiadłości faktycznie ulokował się demon). Film Jamesa Wana także oparty jest na sprawie prowadzonej przez Warrenów – rzekomo tak drastycznej, że dopiero niedawno zostały ujawnione jej kulisy. I już nawet ten marny chwyt reklamowy może dać pojęcie, jakim filmem jest "Obecność". Wtórnym do bólu, powtarzającym wyłącznie ograne chwyty, wypuszczającym z szafy (w tym przypadku dosłownie) te same nudne strachy. Szkoda, bo "Obecność" ma kilka dobrych stron: udaną stylizację na lata 70., przekonujące aktorstwo Very Farmigi i Patricka Wilsona, oszczędnie – przynajmniej do pewnego momentu – dozowane efekty specjalne. To naprawdę mógł być horror wysokiej klasy, gdyby tylko miał scenariusz nie napisany metodą Ctrl+C, Ctrl+V.

Warrenowie – już cieszący się sporą sławą – decydują się pomóc znękanej rodzinie Perronów. Małżeństwo z pięcioma córkami wprowadza się do starego domu i wszystko wygląda cudownie do chwili, gdy przypadkowo otwierają ukryte wejście do piwnicy. A tam, oprócz pajęczyn, starych gratów i rozstrojonego pianina, czai się Zły. I już nie odpuści. Dalej wszystko toczy się dokładnie tak, jak można przewidzieć. Będą tajemnicze urządzenia mające wykryć nadnaturalną obecność, będą próby sfotografowania ducha, niewyjaśnione wydarzenia i egzorcyzmy. Będą latające przedmioty codziennego użytku i trzaskające – niespodziewanie, oczywiście – drzwi. Będą krzyki, piski i nierozliczone tragedie z przeszłości. Duch nie pojawia się bowiem ot tak sobie.

Proszę wybaczyć mi sarkazm, ale "Obecność" – za oceanem zbierająca niemal wyłącznie pochwały od krytyków – jest filmem, który przelewa czarę goryczy. Hollywoodzki horror naprawdę nie jest w stanie zaskoczyć już chyba nikogo oprócz najmniej wyrobionych (i najprawdopodobniej nastoletnich) widzów. Nazwa "Amityville" padła zresztą wcześniej nieprzypadkowo – tamto nawiedzenie posłużyło za materiał do kilku książek i dziesięciu (!) filmów fabularnych (a trzy kolejne w drodze). Kto widział choć jeden z nich, na "Obecności" będzie ziewał z nudów.

Zresztą nawet jeśli nie widzieliście "Amityville", to pewnie widzieliście "Egzorcystę", "Ducha" czy w najgorszym razie niedawnych "Udręczonych", zresztą także opartych na doświadczeniach Warrenów. James Wan w "Obecności" powtarza wszystkie schematy bez cienia żenady, jakby wierzył, że widzowie dadzą się nabrać po raz kolejny. Wiara nie okazała się bezpodstawna, publiczność dopisała, Wan już zapowiedział sequel.

OBECNOŚĆ | USA 2013 | reżyseria: James Wan | dystrybucja: Warner Bros | czas: 112 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj