Dziennik Gazeta Prawana logo

"Les Misérables. Nędznicy" – wielki kicz z odrobiną wielkiego kina

25 stycznia 2013, 08:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Les Misérables. Nędznicy
Les Misérables. Nędznicy/Media
Trzy Złote Globy, osiem nominacji do Oscara, dziewięć nominacji do nagród BAFTA, ponad 250 milionów dolarów zarobionych w kinach na całym świecie. Nowych "Nędzników" na pewno warto zobaczyć. Ale czy zasłużyli na wszelkie zaszczyty i honory, którymi ich obsypano, to już kwestia dyskusyjna.

Po oscarowym "Jak zostać królem" brytyjski reżyser Tom Hooper ma na długie lata zapewnione stanowisko speca od historycznych dramatów. Zrealizowani przez niego "Nędznicy" mogliby przejść do historii kina i stanąć obok wcześniejszych adaptacji arcypowieści Victora Hugo, zwłaszcza tej z 1958 roku, z Jeanem Gabinem w roli Jeana Valjeana. Niestety "Les Misérables. Nędznicy" są filmową adaptacją musicalowej wersji książki.

Już sam pomysł, by przerabiać na musical powieść, której głównym tematem jest walka ze społecznymi nierównościami, wydaje się mocno kontrowersyjny. Ale publiczności zdecydowanie się spodobał: od ponad trzydziestu lat "Les Misérables" z muzyką Claude'a-Michela Schönberga i librettem Alaina Boublila nie schodzą ze scen na całym świecie. Na samym Broadwayu spektakl wystawiany był ponad siedem tysięcy razy, a w 2014 roku ma wrócić na afisz z nową obsadą. W Polsce sporym powodzeniem cieszyła się inscenizacja z warszawskiego Teatru Roma.

I to głównie dla wielbicieli wersji musicalowej film Hoopera będzie największą atrakcją i okazją do usłyszenia ulubionych utworów, tym razem w wykonaniu hollywoodzkich gwiazd. Uciec się od nich nie da – film jest wierną ekranizacją musicalu, więc normalne dialogi niemal w ogóle się w nim nie pojawiają. Jean Valjean (Hugh Jackman), śpiewając, kradnie kościelne srebra, biskup Myriel, śpiewając, mu wybacza. Javert (Russell Crowe) z pieśnią na ustach ściga galernika, który złamał warunki zwolnienia od kary. Fantyna (Anne Hathaway) melodyjnie opłakuje los swój i swojej nieszczęsnej córeczki Kozety (młodszą gra Isabelle Allen, starszą – Amanda Seyfried). Przebiegłe małżeństwo Thenardierów (Helena Bonham Carter i Sacha Baron Cohen), wyśpiewując kuplety, okrada kogo popadnie. Wreszcie paryscy republikanie z 1832 roku, wśród nich Mariusz Pontmercy (Eddie Redmayne), z pieśnią na ustach idą na barykady i w rytm powstańczego marsza umierają. Wielka powieść Hugo została sprowadzona do dwuipółgodzinnego bryku. Zamiast poruszać, drażni zmysły patetyczną muzyką, której nie powstydziłby się Piotr Rubik.

A szkoda, bo realizacyjnie "Les Misérables. Nędznicy" to dzieło najwyższej próby. Tom Hooper jest świetnym inscenizatorem, precyzyjnie przygotowanym do realizacji epickiego widowiska. Brawa należą się także – a może przede wszystkim – aktorom. Wywiązali się ze swojego niełatwego przecież zadania znakomicie, zwłaszcza Jackman i Crowe zdołali przełamać fałsz wynikający z musicalowego charakteru całej opowieści.

LES MISERABLES. NĘDZNICY | Wielka Brytania 2012 | reżyseria: Tom Hooper | dystrybucja: UIP | czas: 158 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj