Dziennik Gazeta Prawana logo

"Zakaz wstępu dla psów i Włochów". Faszyzm wiecznie żywy [#DobryCynk]

3 sierpnia 2023, 08:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Zakaz wstępu dla psów i Włochów"
"Zakaz wstępu dla psów i Włochów"/HBO
"Zakaz wstępu dla psów i Włochów" to niezwykły film animowany na styku fabuły i dokumentu. Kronika rodzinna i kronika XX wieku w jednym.

"Zakaz wstępu dla psów i Włochów"

Francuski reżyser Alain Ughetto, wnuk włoskich emigrantów z gór Piemontu, prowadzi nas przez historię całego pokolenia doświadczającego traumy wojny o Libię, pierwszej wojny światowej, pandemii grypy hiszpanki, narodzin faszyzmu, wreszcie drugiej wojny światowej.

Ale zaczynamy od sklejenia kawałków tektury w ściany i wyrzeźbienia figurek z drewna. Domy będą z dyni, drzewa - z brokułów, kostki cukru posłużą za cegły, a za pociągi - po prostu zabawkowe kolejki elektryczne. Reszta to papier mâché, glina i rozmaite materiały do rękodzieła.

Film od progu ujmuje tym, że obserwujemy piękną animację poklatkową, a zarazem proces jej powstawania. Ręka twórcy co rusz wchodzi w interakcję z tworzonym przez niego krajobrazem. Ma to jednak głębszy sens niźli tylko finezyjny spektakl techniczny, jako że przodkowie reżysera też utrzymywali się z pracy własnych rąk. Dziadek, Luigi Ughetto, budował tunele, domy i tamy, a teraz Alain poniekąd robi to samo w miniaturowej skali.

Autor jest również czułym narratorem, który troszczy się o tworzony przez siebie świat, pomaga bohaterom-protoplastom w codziennych czynnościach oraz wysłuchuje historii swojej babci Cesiry, emigrującej wraz z rodziną z biednej górskiej wioski do Szwajcarii czy południowej Francji, gdzie Włosi często byli traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Ale też gdzie finalnie znaleźli dużo lepszą pracę i dużo spokojniejszy dom niż w rodzimych stronach w obliczu umacniającej się władzy Duce.

"Gdybyśmy byli podobni do dzisiejszych Włoch, gdybyśmy mieli taką organizację jak faszyzm, gdybyśmy wreszcie mieli Mussoliniego, największego niewątpliwie człowieka w dzisiejszej Europie, niczego więcej nie byłoby nam potrzeba", ekscytował się Roman Dmowski w wywiadzie dla "Gazety Warszawskiej" w 1925 roku. Z mało którymi słowami rodzina Ughetto mogłaby się tak bardzo nie zgodzić.

"Nie pochodzimy z jakiegoś kraju, ale ze swojego dzieciństwa", zauważa babcia Cesira. A wnuk jej przytakuje, uzmysławiając swoim wyjątkowym dziełem, że narodowość może być kwestią osobistego wyboru. W kontekście wzrostu ruchów faszyzujących na całym świecie, "nowego nacjonalizmu" w Europie, jak również siłowej paszportyzacji Ukraińców przez Rosję, to także film perswazyjny, uniwersalne ostrzeżenie przed odrodzeniem się pełnowymiarowego faszyzmu i różnymi "zakazami wstępu".

Gdzie zobaczyć: HBO Max

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj