Gdyby w innym klimacie polskim tego typu postulat był zgłoszony, może umiałbym się odnieść do tego klarowniej. Dziś, kiedy szerzy się analfabetyzm moralny w Polsce, to wydaje mi się zupełnie dziwne – stwierdził Olgierd Łukaszewicz w rozmowie z Beatą Lubecką.

Reklama

Dyskusja na temat spotkania z Romanem Polańskim na terenie łódzkiej filmówki w ramach festiwalu Cinergia zdominowała spotkanie w Radu Zet. Przypomnijmy, z protestem wystąpili studenci, którym przeszkadza to, że na terenie uczelni organizowana jest debata z twórcą, na którym ciążą zarzuty o agresję seksualną.

Jeśli chcą się spotkać z człowiekiem, który ma dać świadectwo swojej moralności, pewnie zwycięży ich racja. Jeśli chcą się spotkać z mistrzem kina, to będzie dla nich wzbogaceniem - skomentował Łukaszewicz.

- Studenci mają dziś kształtować uczelnię. To zupełnie inaczej. Kiedy ja studiowałem, to mistrzowie mówili do czego i do jakiego świata wchodzą [studenci]. Można było się kłócić z nauczycielem, ale jednak on miał głos – zauważa. – Dzisiaj to nawet ustawowo jest powiedziane, że studenci wybierają swoich pedagogów. Mówią kto jest kompetentny, a kto nie jest kompetentny. Dla mnie to jest dziwny świat - podsumował twórca.