"Chodziło o trasę koncertową łączącą artystów różnych gatunków. Coś na kształt rewii, chociaż nie, mówię bez sensu. Chciałbym dotrzeć do sedna tego, czym była ta trasa, ale nie wiem, nie mam pojęcia. To coś, co się po prostu wydarzyło ponad 40 lat temu. Nic z tego nie pamiętam, nie było mnie jeszcze na świecie" – mówi na początku filmu "Rolling Thunder Revue: A Bob Dylan Story" Bob Dylan, który w maju tego roku obchodził 78. urodziny.

Potem, przez ponad dwie godzinny, poznajemy historię jednej z najsłynniejszych tras koncertowych w historii. Podczas tournée w latach 1975 - 1976 z Dylanem występowali m.in. Joan Baez, T-Bone Burnett, Joni Mitchell i Allen Ginsberg. Do tej trasy powrócił Martin Scorsese.

To nie pierwsze spotkanie reżysera "Taksówkarza" z Dylanem ani nie pierwsza przygoda z muzycznym dokumentem. Filmy muzyczne Scorsese odzwierciedlają jego fascynacje. W jednym z wywiadów podkreślił, że muzyka od zawsze jest częścią jego życia. Często chodził na koncerty, ma wielu przyjaciół wśród muzyków. Wspominał też, że muzycznie ukształtował go rock’n’roll i blues, muzyka, która królowała w szafach grających w lokalach Nowego Jorku, do których chodził. "Ostatnim gatunkiem, który mnie zainteresował był punk rock" – powiedział.

W 1978 r., rok po premierze musicalu "New York, New York" z Lizą Minnelli i Robertem De Niro, Scorsese zrealizował film koncertowy "Ostatni walc". To zapis pożegnalnego występu grupy The Band, na którym gościnnie wystąpili m.in. Bob Dylan, Eric Clapton, Neil Diamond, Dr. John, Joni Mitchell, Van Morrison, Ringo Starr, Muddy Waters, Ronnie Wood i Neil Young.

W 1987 r. Scorsese wyreżyserował teledysk do piosenki "Somewhere Down the Crazy River" członka The Band Robbiego Robinsona. W tym samym roku nakręcił również "Bad" dla Michaela Jacksona.

W 2003 r. wyprodukował serię o historii bluesa "The Blues", a dwa lata później premierę miał biograficzny dokument autora "Chłopców z ferajny" "No direction home" o Bobie Dylanie. Z kolei osiem lat później Scorsese nakręcił biografię George’a Harrisona "Living in the Material World".

Wśród swoich muzycznych fascynacji reżyser wymieniał zespół The Rolling Stones. W 2008 r. wyreżyserował "Rolling Stones w blasku świateł", czyli zapis koncertu Stonesów z Nowego Jorku z 2006 r. Dekadę później Mick Jagger i Scorsese (w roli producentów) spotkali się na planie serialu "Vinyl", który opowiadał o muzycznej scenie Nowego Jorku lat 70.

Do lat 70. reżyser powrócił również w "Rolling Thunder Revue: A Bob Dylan Story". Filmie, zupełnie innym od jego wcześniejszych muzycznych obrazów. Scorsese łączy tu zdjęcia archiwalne, współczesne wywiady oraz elementy mockumentu, czyli formy, która udaje dokumentalną, posiłkując się stworzoną na potrzeby filmu inscenizacją.

Przygotowując się do realizacji , twórcy przejrzeli ponad 100 godzin materiałów z lat 70. W "Rolling Thunder Revue: A Bob Dylan Story" oglądamy ważne postaci współczesnej kultury, które przewinęły się przez dwuletnią trasę Dylana. Jest wokalistka, songwriterka i aktywistka Joan Baez, która była partnerką Dylana w latach 60. Są lider The Byrds Roger McGuinn, artysta folkowy Ramblin' Jack Elliott oraz Mick Ronson, który nagrywał m.in. z Davidem Bowie.

Widzimy również wspólne muzykowanie Dylana z Joni Mitchell, do tego występ Patti Smith. Bitnik Allen Ginsberg (pokazuje tu swoje umiejętności taneczne) oraz aktor i dramaturg Sam Shepard też pojawiają się w filmie.

Trupa Dylana przemieszczała się po Stanach i Kanadzie kamperami. Sam muzyk często siedział za kierownicą. Grali w małych salach, czasami dwa razy dziennie. Wyglądali trochę jak cygański tabor. Muzycy, włącznie z Dylanem, przebierali się na koncerty, malowali twarze. Skrzypaczka Scarlett Rivera mówi w filmie, że "Pan Tamburyn pozwalał nam być kim chcieliśmy".

Dylan, który podczas koncertów malował twarz na biało albo zakładał maski, mówi z kolei, że właśnie te maski pozwalały mówić prawdę. Czasami udawali też swoich przyjaciół z trupy. Joan Baez przebierała się za Dylana i udawała go po koncertach.

Gitarzysta Steven Soles o tym, co się działo podczas trasy, mówi z uśmiechem: "Było wesoło jak na dworze Henryka VIII". Z kolei aktor Ronnie Hawkins, puszczając oko, wspomina trasę tak: "Co prawda kochaliśmy się w 14 albo 15 osób, ale nie nazwałbym tego orgiami".

Dylan i jego zespół wykonywali protest songi muzyka z lat 60. (m.in. "Blowin’ in the Wind"), kompozycje z początku lat 70. ("Knockin’ on Heaven’s Door") oraz piosenki z wydanej w 1976 r. płyty "Desire". Wśród nich "Hurricane", w której Dylan opowiada historię czarnoskórego boksera Rubina "Hurricane" Cartera niesłusznie skazanego w 1976 r. za zabójstwo na karę dożywotniego więzienia. Po licznych apelacjach Rubin "Hurricane" Carter odzyskał wolność dopiero w 1985 r. W filmie Scorsese znalazły się fragmenty współczesnego wywiadu z Carterem.

Są również zapisy rozmów z Sharon Stone, która opowiada o tym, jak w wieku 19 lat dołączyła do trupy Dylana i prasowała koncertowe stroje muzykom. Wypowiadają się także promotor trasy Jim Gianopulos, filmowiec Stefan van Dorp i polityk John Tanner. Tutaj Scorsese bawi się z widzem. Sharon Stone – w 1995 r. zagrała u Scorsese w filmie "Kasyno" - w rzeczywistości wcale nie dołączyła do grupy Dylana, a Gianopulos, van Dorp i John Tanner to wymyślone postaci.

Tanner, bliski współpracownik Jimmy’ego Cartera, wspomina jak próbował, poprzez swoje koneksje, zdobyć bilet na koncert Dylana. W filmie Scorsese w Tannera wciela się Michael Murphy, aktor, który tę samą postać zagrał w mockumencie Roberta Altmana z 1988 r. "Tanner ’88".

Jim Gianopulos, który w "Rolling Thunder Revue: A Bob Dylan Story" wypowiada się jako promotor koncertów Dylana i wspomina, że finansowo trasa była mało opłacalna, to w rzeczywistości współpracujący już wcześniej z Scorsese pracownik wytwórni filmowej.

Stefan van Dorp miał odpowiadać za realizację materiału filmowego w 1975 r.. W rzeczywistości van Dorp nie tylko nie zrealizował takiego materiału, ale też w ogóle nie istnieje. W "Rolling Thunder Revue: A Bob Dylan Story" zagrał go mąż piosenkarki i aktorki Bette Midler, Martin von Haselberg. Co ciekawe, sama Midler była gościem trasy w 1975 r.

Magazyn "Rolling Stone", pisząc o filmie Scorsese, przytacza słowa osoby związanej z produkcją, o tym, że twórcy chcieli, żeby widz oglądając film kilka razy, za każdym odkrywał nowe rzeczy i próbował odgadnąć, co jest tu prawdą, a co mistyfikacją.

Dziennikarz "Variety" twierdzi, że tym filmem reżyser bawi się z widzem, skutecznie wciągając w to Boba, który kupił konwencję filmowego żartu i podczas wywiadów do filmu nie szczędzi krytycznych słów wobec członków zespołu i nieistniejącego reżysera Stefana van Dorpa.

Już na początku filmu Scorsese puszcza oko do widza, pokazując magiczną sztuczkę z filmu "The Vanishing Lady" Georgesa Meliesa z 1896 r. i niejako przygotowując widza na filmową formę iluzji.

Scorsese nie żartuje jednak nieustannie. Umieszczając w filmie fragmenty z Richardem Nixonem oraz Jimmy Carterem, próbuje też oddać polityczno-społeczny klimat połowy lat 70. - okresu, w którym wojska amerykańskie wycofywały się z Wietnamu, a Amerykanie świętowali 200-lecie niepodległości swojego kraju.

Najważniejsza jest tu jednak muzyka. Kilka wykonań utworów Dylana znalazło się w całości. O ich sile świadczą chociażby zdjęcia z kobietą płaczącą z emocji po koncercie. Larry Sloman, dziennikarz "Rolling Stone’a" napisał, że oglądał koncerty Dylana od połowy lat 60. i podczas trasy "Rolling Thunder Revue" muzyk był w wyjątkowej formie: "każdej nocy dawał wyjątkowe, niemal szamańskie show, pełne energii i pasji".

Dylan kończy film równie sarkastycznie, jak zaczyna. "Co ta trasa znaczy dziś? Nic, to już tylko prochy" – mówi.

Na początku czerwca ukazały się płyty z piosenkami z wykonywanymi podczas tej trasy. W 14 płytowym zestawie "Bob Dylan – The Rolling Thunder Revue: The 1975 Live Recordings" znalazło się ponad 100 niewydanych do tej pory utworów. Do tego niedawno odnaleziony materiał z prób w nowojorskim studio S.I.R. oraz Seacrest Motel w Falmouth.

Ukazał się też winylowy trzypłytowy zestaw "The Bootleg Series Vol. 5: Bob Dylan Live 1975, The Rolling Thunder Revue" z utworami zarejestrowanymi podczas trasy "Rolling Thunder Revue".

Płyty wydało Sony Music, a film "Rolling Thunder Revue: A Bob Dylan Story" można oglądać na platformie Netflix.

autor: Wojciech Przylipiak/PAP