Znany z takich legendarnych filmów jak "Piknik pod Wiszącą Skałą" (1975), "Ostatnia fala" (1977), "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" (1989), reżyser gości na festiwalu filmowym w Sitges w Hiszpanii.

Reklama

Kiedy Weira zapytano o jego proroczą wizję społeczeństwa w satyrze z 1998 roku "Truman Show", Weir przypomniał, że wino im starsze, tym lepsze. Jego zdaniem tragikomedia o problemach tożsamościowych generowanych przez współczesną kulturę przetrwała test czasu i świetnie się zestarzała. Pokazuje ona 30-letniego agenta ubezpieczeniowego będącego nieświadomie gwiazdą reality show, która trwa od dnia jego narodzin.

Na pytanie o elementy prognostyczne i zdanie na temat nowych mediów i technologii 74-letni reżyser wskazał na twórczy element nudy. "Znamy korzyści z nowych mediów, korzyści te są oczywiste. A jednak dla wyobraźni człowieka lub, jeśli wolicie - dziecka, mogą być niebezpieczne - powiedział. - Ponieważ, w pewnym sensie, musisz się ponudzić po to, żeby tworzyć; musisz być pusty".

"Nie żyjemy dokładnie w tej właśnie chwili, ale zdarza się nam marzyć i to właśnie wtedy przychodzą do głowy pomysły" - dodał.

Wybitny reżyser oprócz stricte filmowych nagród, jak Oscary czy Złote Globy, otrzymał w 2011 roku Krzyż Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej za zasługi w popularyzowaniu historii narodu polskiego.

Jest on autorem dramatu wojennego "Niepokonani" (2010) o ucieczce grupy więźniów, głównie Polaków, z syberyjskiego gułagu. Jego scenariusz powstał na podstawie książki Sławomira Rawicza "Długi marsz" opisującej ich drogę przez pustynię Gobi, Chiny i Mongolię do Indii i Iranu na trasie długości kilku tysięcy kilometrów.