Dziennik Gazeta Prawana logo

Relacja z BERLINALE: animowana metafora Ameryki, pocztówki z Rosji i sukces debiutantki z Polski

18 lutego 2018, 09:04
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Tilda Swinton, Wes Anderson i Greta Gerwig
Tilda Swinton, Wes Anderson i Greta Gerwig/PAP/EPA
Berlinale żyje kinem i podziwia kolejne premierowe filmy. Po "Wyspie psów" Wesa Andersona ma przyjść czas m.in. na nowy obraz Małgorzaty Szumowskiej. To, co porusza widzów nad Sprewą, to oczywiście polityka, której na kinowych ekranach jest w tym roku całkiem sporo. Nasza relacja z festiwalu.

Na Wyspie Psów

Już w kwietniu premiera otwarcia tegorocznego Berlinale, czyli długo oczekiwana przez fanów "Wyspa psów" w reż. Wesa Andersona. To pierwsza w historii animacja otwierająca festiwal w Berlinie, choć nie pierwszy film Teksańczyka, który tego zaszczytu dostąpił. Kilka lat temu nie mniej entuzjastycznie przyjęto w Berlinie "Grand Hotel Budapest".

Po raz kolejny reżyser przyciąga fanów wyrazistym stylem nie do podrobienia, którego wiele elementów znanych jest z poprzednich obrazów, jak choćby animowanego "Fantastycznego Pana Lisa". Widz znajdzie więc tutaj tak charakterystyczne cechy języka filmowego Andersona, jak spłaszczenie przestrzeni i perspektywy, obsesyjne dążenie do symetrycznej kompozycji, graficzności kadru, zamierzoną sztuczność, troskę o detale.

Jednak w tej opowieści o psach, które w związku z rzekomą psią grypą zostają przymusowo ewakuowane na Wyspę Śmietnisko (akcja filmu rozgrywa się w japońskim mieście Megasaki), znajdziemy wiele odniesień zarówno do kina Kurosawy, jak i Miyazakiego (Spirited Away), ale przede wszystkim bardzo współczesne polityczne aluzje. Wprawdzie sam Anderson zastrzega się, że to jedynie futurystyczna fantazja, ale jak zwykle życie dopisało dodatkowe i nieprzewidziane znaczenia. Burmistrz Megasaki, chcąc wygrać wybory, ucieka się do manipulacji. Przekonuje obywateli, że bezpańskie psy stają się największym zagrożeniem, choć w istocie wynaleziono na psią grypę skuteczną szczepionkę. Lekarz, który tego dokonał, zostaje zamordowany. I pewnie to polityczne kłamstwo, skłócenie społeczeństwa i podzielenie go na zwolenników psów i ich wrogów by się powiodło, gdyby nie wyprawa 12-letniego przyrodniego syna burmistrza, który dociera na wysypisko śmieci, by odszukać ukochanego czworonoga o imieniu Spots. O tym, jak skuteczne jest zarządzenie konfliktem i stwarzanie wyimaginowanych wrogów w celu pozyskania elektoratu, wiedzą nie tylko Japończycy i Amerykanie.

Kiedy na spotkaniu z Wesem jeden z dziennikarzy zapytał o to, co było największym wyzwaniem w tej animacji, ten bez namysłu odpowiedział, ze... twarze, a właściwie pyski lalek, grających psy. Bo jest to też film o bardzo emocjonalnych relacjach między zwierzętami. O wystawionej na próby przyjaźni, lojalności, o potrzebie dominacji, podporządkowania się, ba! nawet o romantycznych uczuciach. Na szczęście ten brak wyrównała, jak to zwykle u Andersona, doborowa obsada aktorska. Swoich głosów udzielili czworonogom m.in. Bill Murray, Edward Norton, Scarlett Johansson, Jeff Goldblum, Tilda Swinton. To oni ożywili animowane lalki, dodając im głębszych znaczeń.

Pocztówki z Rosji

Nie wiadomo kiedy, ale na pewno w polskich kinach pojawi się rosyjsko-polsko-serbska koprodukcja "Dowłatow" w reżyserii Aleksieja Germana Jr. Polskim koproducentem filmu jest firma Message Film w składzie: Dariusz Jabłoński, Violetta Kamińska i Izabela Wójcik. Autorem zdjęć jest Łukasz Żal, a w filmie pojawiają się w roli cenzorów: Hanna Śleszyńska i Piotr Gąsowski. Ten ostatni promował już w Berlinie przed kilku laty wcześniejszy i nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem film Germana "Pod elektrycznymi chmurami" o stanie rosyjskiej duszy. Coś w rodzaju dość popularnego u naszych wschodnich sąsiadów nostalgicznego snuja, awangardowego i poetyckiego w formie, a jednak dość konserwatywnego w przesłaniu, czerpiącego pełnymi garściami tak z Eisensteina, jak i z Tarkowskiego, ale i z Roya Anderssona.

10782469-tworcy-filmu-dowlatow.jpg
Twórcy filmu 'Dowłatow'

Nie inaczej jest tym razem, choć udało się Germanowi zejść nieco w wysokich koturnów, za sprawą ironii i humoru. Tym razem przedmiotem jego obserwacji jest dramatyczna sytuacja wybitnego rosyjskiego pisarza Dowłatowa w początku lat 70-tych. Dowłatow mieszka w Leningradzie i nie ma gdzie publikować. Żadne z wydawnictw nie chce przyjąć jego powieści i poezji. Nie są bowiem zgodne z doktryną realizmu socjalistycznego. Sam bohater zaś nie należy do Związku Pisarzy. Nie chce pisać o antyku ani tworzyć optymistycznych, pełnych fałszywej dumy z poczucia bycia Rosjaninem epopei. Nie chce i nie może. Podejmuje się wiec pisania reportaży o rosyjskich robotnikach, tworzących poezję. Sytuacja dla człowieka miotającego się miedzy potrzebami duchowymi i ekonomicznymi (ma na utrzymaniu rodzinę) staje się absurdalna. Co mniej wyrobionych kulturalnie Rosjan specjalnie nie dziwi…

Na pytania zagranicznych dziennikarzy o odniesienia do putinowskiej Rosji German Jr wybrnął dość dyplomatycznie. Owszem, ubolewał nad tym, jak potraktowany został reżyser Kirył Serebrennikow (latem zeszłego roku aresztowany w związku z podejrzeniem defraudacji dotacji państwowych), a wcześniej także skazany na łagier Oleg Sentsow, ale jak stwierdził, w Rosji nie ma dziś totalnej cenzury niczym z czasów Związku Radzieckiego. Dzięki temu między innymi on sam mógł zrobić "Dowłatowa", a film ma mieć dystrybucję w Rosji. Faktem jest jednak, że film jest koprodukcją z udziałem zagranicznym, a wiec w wielkim stopniu jest dziełem niezależnym od oficjalnego, państwowego finansowania.

Według Germana Jr. obraz ma zadawać kłam wyobrażeniom Zachodu na temat Rosji. Reżyser uważa, ze w Berlinie wiele osób kojarzy Rosję z drugą Koreą Północną. Z drugiej strony przyznaje jednak, że i w Rosji większość obywateli ma bardzo stereotypowe wyobrażenia na temat życia na Zachodzie. Sam Dowłatow, choć i on, i Josif Brodski ostatecznie wybrali emigrację, mówi w filmie,  ze tak zwane lepsze życie za granicą to iluzja i nieustające poczucie braku i niepełności.

Polska w Berlinie

Jak widać, kino w Berlinie żyje polityką i coraz bardziej niepokojącymi wydarzeniami natury pozaartystycznej. W sobotę Małgorzata Szumowska, która ostatniego dnia Berlinale pokaże w konkursie "Twarz" (już dziś trzymamy kciuki!), zainaugurowała kampanię pod hasłem "Speak Up". Wygłosiła manifest zachęcający osoby z branży filmowej to opowiedzenia o sytuacjach, w których były one molestowane seksualnie lub psychicznie. W akcji, która jest częścią słynnej już kampanii #MeToo, biorą udział terapeuci i psycholodzy, którzy bezpłatnie wysłuchają i udzielą wsparcia wszystkim poszkodowanym.

- - powiedział Dieter Kosslick, dyrektor festiwalu w wywiadzie dla "Deutsche Welle". -

A my czekamy na kolejne (oby!) objawienia tegorocznego Berlinale. Z budujących informacji z radością donoszę o pełnej sali i entuzjastycznych recenzjach dla pokazywanego w sekcji Forum debiutu Jagody Szelc "Wieża. Jasny dzień", który w polskich kinach (po nagrodzie w Gdyni dla najlepszego debiutu) pojawi się już 23 marca. O polskim filmie Gus Edgar na łamach "Dog and Wolf" napisał, że to "wnikliwe połączenie powszedniości z narastającym poczuciem zagrożenia", zaś w magazynie "Variety" ukazał się o najnowszych polskich produkcjach.

Dziennikarze zagraniczni czekają ponadto na nowy film Gusa van Santa "Don't worry, he won't get far on foot" ze zjawiskowym (ponoć) Joaquinem Phoenixem w roli przykutego do wózka bohatera, dodaną w ostatniej chwili do konkursu opowieść "Utoya 22 July" w reżyserii Erika Poppe, zrealizowany w całości telefonem komórkowym najnowszy obraz Stevena Soderbergha "Unsane" oraz na wyjątkowo krótkie, zaledwie… 230 minutowe "Seson of the Devil" Lava Diaza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj