Dziennik Gazeta Prawana logo

Kultowy obraz Greenaway'a debiutuje na DVD

31 maja 2011, 15:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Księgi Prospera
Księgi Prospera/Media
"Księgi Prospera" to pierwszy z kluczowych filmów w dorobku Petera Greenawaya, które w tym roku trafią do obiegu DVD

Peter Greenaway, ojciec filmowego postmodernizmu, był równie intensywnie adorowany przez wielbicieli, co krytykowany przez oponentów. Wytykano mu pustosłowie i intelektualną hochsztaplerkę. Nawet dzisiaj, kiedy reżyser największe sukcesy ma już za sobą, Greenawaya albo się kocha, albo nienawidzi.

Greenaway twierdzi, że kino jako takie w jego mniemaniu przestało istnieć. Nie rozwija się pod względem wizualnym, stając się jedynie ekwiwalentem słowa. "Naprawdę lepiej w tej sytuacji poczytać książkę" – mówi. Ostatnie, zupełnie nieudane filmy Greenawaya są albo efektem braku wiary reżysera w kino, albo wynikiem twórczego impasu. W każdym razie, zanim wspólnie z autorem "Wyliczanki" uśmiercimy film, warto raz jeszcze powrócić do czasów, kiedy kino było dla niego "cudownym, przeklętym snem".

Takim właśnie snem są "Księgi Prospera" z 1991 roku, oparte na szekspirowskiej "Burzy": jeden z najpiękniejszych wizualnie filmów lat dziewięćdziesiątych XX wieku. To był wspólny sukces Greenawaya – reżysera i scenarzysty – wybitnego aktora Johna Gielguda, operatora Sachy Vierny’ego oraz kompozytora Michaela Nymana.

Rozgrywająca się w pierwszych latach XVII wieku historia Prospera (Gielgud), księcia Mediolanu, który zesłany na wyspę na środku oceanu przez swojego brata, króla Neapolu, studiując zbiór mądrych ksiąg, wchodzi w posiadanie tajemnej wiedzy, dzięki której zamienia wyspę w renesansowe miasto, w ujęciu Greenawaya stała się przewrotną opowieścią o straceńczym demiurgu. Prospero jest w filmie również Szekspirem piszącym w więziennej celi "Burzę" – sztukę, którą właśnie oglądamy. Literatura spotyka się z kinem, film z malarstwem, sztuki piękne z turpistycznie pokazaną nagością.

Krnąbrny duch Ariel w filmie Greenawaya przybiera wieloraką postać. Jest dzieckiem, nastolatkiem, dojrzałym mężczyzną, a czasami wszystkimi typami jednocześnie. Mam wrażenie, że Greenaway z czasów "Ksiąg Prospera" był również Arielem. Lekko cynicznym, skorym do żartów, prowokatorskim duchem europejskiego kina, który w swoich eksperymentach uparcie poszukiwał kolejnych możliwości rozszerzania języka filmowego: najpierw o niepokojące muzyczne frazy, potem malarstwo, video-art, wreszcie o internet i nowe sztuki wizualne. Oglądając najnowsze, również galeryjne przedsięwzięcia Petera Greenawaya, można odnieść wrażenie, że ten wytrwały poszukiwacz sensów w pewnym momencie zagubił się w kojarzeniu ich w całości. A może to tylko przekora, kolejny żart Ariela? Być może Greenaway, niczym Prospero w "Burzy Szekspira, szykuje się właśnie do objawienia kolejnej, filmowo jeszcze niezapisanej księgi...

KSIĘGI PROSPERA | Holandia, Francja, Wielka Brytania, Włochy, Japonia 1991 | reżyseria: Peter Greenaway | dystrybucja: Gutek Film

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj