Sposób, w jaki pokazano tu Warszawę, rozsierdziłby zapewne najłagodniejszego nawet patriotę. Scenę pościgu w stołecznym metrze nakręcono gdzieś daleko poza granicami Polski, naszą architekturę i krajobrazy również udają te w innym mieście.

Reklama

Pojawiają się za to prawdziwie polskie dialogi, ale ewidentnie dodane w postsynchronach. Ruch ust aktorów nie składa się bowiem w żaden sposób na to, co mówią.

Tak, "Sztuka kradzieży" to policzek zadany nadwiślańskiej dumie i tradycji. Z drugiej jednak strony, jak tu nie rozdziawić ust w uśmiechu, jeśli sam Kurt Russell udaje, że właśnie do Warszawy się pofatygował, by dokonać tu kolejnego wiekopomnego rabunku dzieła sztuki?

Zgoda, może to świadczyć na niekorzyść naszych służb porządkowych, ale jakże przy tym zyskuje nasz kraj! Warszawa stolicą sztuki pięknej, a w przeliczeniu na dolary – bezcennej! Bogato u nas, bogato.

SZTUKA KRADZIEŻY | reżyseria: Jonathan Sobol | dystrybucja: Imperial-Cinepix