Podobna sytuacja miała miejsce w 2002 roku, gdy na polskie ekrany trafił jednocześnie oryginalny japoński "Krąg" i zrealizowany w USA "Krąg - The Ring". Komercyjny sukces obu produkcji zapoczątkował modę na kino grozy made in Asia i obrodził prawdziwym wysypem amerykańskich wersji filmów z Dalekiego Wschodu.

Reklama

"Dark Water", "Klątwa", "Shutter - Widmo" - opowieści o zjawiskach nadprzyrodzonych, duchach i sennych koszmarach rozgrywające się w scenerii wyalienowanych miejskich metropolii wniosły powiew świeżości do zatęchłego świata horrorów. Okazało się, że w straszenie widza można wpleść poddające się różnym interpretacjom pytania o kondycję i lęki współczesnego społeczeństwa, a także wiwisekcje mrocznych zakamarków ludzkiej duszy. Azjatyccy twórcy byli w stanie pójść dużo dalej niż skrępowani wymogami wytwórni i przyzwyczajeniami mało wybrednych odbiorców reżyserzy z Zachodu. Japońskie, tajlandzkie i koreańskie metafizyczne thrillery nawiązujące do miejscowych wierzeń, tradycji i sztuki stały się doskonałą pożywką i źródłem inspiracji dla hollywoodzkich twórców, próbujących je oswoić i przenieść w kulturowe realia Zachodu. Jak to z remake’ami bywa, z często nie do końca satysfakcjonującym skutkiem.

Postawienie na efekty mające przyśpieszyć u widza bicie serca, nadmierna dosłowność i brak inwencji w kreowaniu akcji, będącej momentami dosłowną kalką oryginału - takie zarzuty można również postawić filmowi wyreżyserowanemu w Stanach przez francuski duet David Moreau - Xavier Palud. Ich "Oko" oparte na horrorowym przeboju kasowym 2002 roku w Azji opowiada historię młodej ociemniałej skrzypaczki, która dzięki przeszczepowi odzyskuje wzrok. Udany zabieg przynosi jednak efekty uboczne, wraz z "nowymi" oczami dziewczyna otrzymuje dar dostrzegania duchów zmarłych i jasnowidzenia. Kluczem do zrozumienia nabytej "umiejętności" okazuje się osoba dawcy rogówki.

Nieskomplikowana intryga kojarząca się z takimi obrazami jak "Szósty zmysł", czy "Przepowiednia" w chińsko-tajlandzkim oryginale braci Oxide’a i Danny’ego Pang, specjalistów od kina grozy i akcji czaruje medytacyjnym stylem narracji, intrygującą, budującą napięcie oprawą wizualną pokazującą świat z punktu widzenia osoby próbującej nauczyć się postrzegania rzeczywistości dosłownie i w przenośni nowymi oczyma. Do tego dochodzi przekonująca gra Angeliki Lee w roli osoby, którą odzyskanie zdolności widzenia paradoksalnie czyni niejako "niepełnosprawną", nie potrafiącą się odnaleźć w realności i odróżnić jej od złudy. Na dłuższą metę w azjatyckiej wersji razi jednak jednostajność powtarzających się motywów - sekwencji niedoświetlonych pustych korytarzy i zamglonych postaci duchów, niepokojących snów z motywem ognia w tle. Tajemnica "daru" głównej bohaterki i zbyt pośpiesznie zaserwowany finał przestaje intrygować, nie przekonuje również wątek quasi-romansowy z psychologiem pomagającym Mun odkryć, czy jej wizje to jedynie wytwór wyobraźni.

W amerykańskiem remake’u filmu niedociągnięcia "Oka" są jeszcze bardziej widoczne. Gdy arsenał wbijających w fotel akordów i błyskającego światła zawodzi, twórcy zamiast straszyć zaczynają nudzić, wyjaśniając i racjonalizując paranormalną zagadkę percepcji pamięcią komórkową i tym podobnym medycznym żargonem. Można co prawda zawiesić oko na ponętnej Jessice Albie, ale jak pisał klasyk "najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". A w horrorze najbardziej przeraża to, czego nie widać, zapowiedź czającego się zagrożenia. Remake "Oka" ściśle, prawie na zasadzie kserograficznej odbitki trzyma się oryginału. Próby podkręcenia skali dusznej atmosfery nadprzyrodzonego horroru za pomocą technicznych trików nie wypadają wiarygodnie. Bohaterka widzi czarne postacie pojawiające się tuż przed śmiercią ludzi, po to by ich zabrać na tamten świat. W wersji azjatyckiej cienie symbolizujące Mrocznego Żniwiarza (symboli kostuchy w religii daoistycznej) pozostają niedokreślone i przez to budzące grozę, w amerykańskiej robią kuriozalne wrażenie przypominając ożywione manekiny, które wpadły w ręce niewydarzonego speca od efektów specjalnych.

Takich "kwiatków" jest więcej, mimo to w oderwaniu od oryginału remake można ocenić jako poprawną, profesjonalnie nakręconą historię o duchach, oddającą gęstą atmosferę niepewności odróżnienia świata realnego i wyobrażonego. To chwilowe dobre wrażenie rujnuje zmora wielu horrorów - odmienne niż w azjatyckim "Oku" zakończenie sprowadzające metafizyczny horror na poziom kina akcji. Amerykańska skłonność do happy endów może zabić nawet duchy.

Oko (Jian gui)

Hongkong/Tajlandia/Wielka Brytania 2002; Reżyseria: Oxide Pang Chun, Danny Pang; Obsada: Angelica Lee, Lawrence Chou, Chutcha Rujinanon; Dystrybucja: Mayfly; Czas: 99 min

Premiera: 28 marca

Oko (The Eye)

USA 2008; Reżyseria:David Moreau, Xavier Palud; Obsada: Jessica Alba, Alessandro Nivola, Parker Posey; Dystrybucja: Kino Świat; Czas: 97 min

Premiera: 28 marca