Dziennik Gazeta Prawana logo

Perwersje bez sensu

28 marca 2008, 10:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Perwersje bez sensu
Inne
Richard Gere jako funkcjonariusz komórki Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego odpowiedzialnej za przestępstwa seksualne, opętany manią uziemienia "złych kolesi". Mroczny thriller "Drapieżnik" miał szokować. Niestety, raczej irytuje dziurami w scenariuszu.

Pierwszy hollywoodzki film Andrew Laua, pochodzącego z Hongkongu twórcy trylogii "Internal Affairs", to mniej udany brat "8 milimetrów" Joela Schumachera czy "Siedem" Davida Finchera. Taka nienawiedzona wersja "Z archiwum X", z parą agentów-outsiderów rozwiązujących na przekór wszystkim ciemną tajemnicę. A właściwie nie do końca agentów, bo bohaterowie "Drapieżnika" działają poza swoimi kompetencjami.

Rola amerykańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego nie jest dla polskiego widza jasna. Jego przedstawiciele są czymś na kształt naszych strażników miejskich - kontrolują, dopytują, lecz nie mogą strzelać. Errol Babbage bawi się jednak w pracownika FBI. Prowadzi własne śledztwo w sprawie zaginionej dziewczynki, a po godzinach - obija bejsbolem gębę różnym zboczeńcom. Dlaczego jednak nie przekaże po prostu sprawy policji, zwłaszcza kiedy dysponuje już sporym materiałem dowodowym? Nieładnie. W związku z niesubordynacją Babbage zostaje odesłany na przedwczesną emeryturę. Jego ostatnim zadaniem jest przygotowanie do służby następczyni Allison Lowry. Młoda blondynka nastawia się na spokojną pracę biurową, z dala od mend Albuquerque. Nietrudno zgadnąć, że weteran namówi ją na "jedno i ostatnie" cichociemne śledztwo.

Świat seksualnych perwersji, sado-maso, krew, przemoc, kajdanki. Bezdroża Nowego Meksyku. Dobra scenografia do mocnego i chorego thrillera. Lau, jako uznany operator, skoncentrował się na zdjęciach. Przyspieszenia, zwolnienia, filtry - trochę to chaotyczne, trochę artystyczne. Richard Gere stara się jak może wyjść poza swoje emploi dobrodusznego lowelasa, intryguje śliczna KaDee Strickland jako perwersyjna Viola, a w jednej z drugoplanowych ról widzimy zbuntowaną kanadyjską piosenkareczkę Avril Lavigne. Jakie to jednak wszystko ma znacznie, skoro fabuła "Drapieżnika" wydaje się kompletnie bez sensu?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj