Dziennik Gazeta Prawana logo

Triumfator polskich festiwali trafia do kin

10 stycznia 2008, 01:50
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
W piątek na ekrany kin trafi triumfator tegorocznych polskich festiwali filmowych - "Rezerwat" w reżyserii Łukasza Palkowskiego. Film poprzedza jego spora już sława - sensacji festiwalu "Młodzi i film" w Koszalinie, ulubieńca publiczności i dziennikarzy w Gdyni oraz potencjalnego produktu eksportowego. Jak na film debiutanta, w dodatku bez serialowych gwiazd w obsadzie, to naprawdę sporo - pisze DZIENNIK.

Co sprawia, że "Rezerwat tak podoba się widzom i jurorom? Co go wyróżnia na tle polskiej produkcji filmowej? No cóż, jest to bardzo sprawnie opowiedziana historia, przy tym naprawdę ładnie sfilmowana, ale też bez nadmiernego fetyszyzowania obrazu. W dodatku historia sympatyczna i w atrakcyjnych dekoracjach warszawskiej Pragi, której "odkrywanie przez rozmaitej maści artystów trwa w najlepsze od kilku sezonów.

Aktorstwo jest wystarczająco sugestywne (z kilkoma kreacjami wybijającymi się ponad przeciętność), a od dialogów nie bolą zęby, co wydawać się może sporym ewenementem w polskim filmie ostatnich lat, pisanym zazwyczaj przez ludzi pozbawionych elementarnego słuchu czy językowego wyczucia. O wyobraźni nie wspominając. Tu mowa jest mięsista, nie tylko za sprawą wulgaryzmów, choć i tych nie brakuje, lecz ich użycie ma uzasadnienie inne niż chęć epatowania widza rynsztokową estetyką.

Co więcej, "Rezerwat nie daje się łatwo wpasować w żadną z typowych "szufladek - nie jest to ani przygnębiający film o biednej dzielnicy, społecznych dołach, ludziach chorych i skazanych na egzystencjalną beznadzieję, ani nadmiernie polukrowana komedyjka romantyczna o warszawskich karierowiczach. Choć elementy obu tych, specyficznych dla polskiej kinematografii ostatnich lat, "gatunków można tu odnaleźć. Na szczęście twórcy filmu potrafili potraktować je z odpowiednim dystansem i nie wpaść w tego typu koleiny.

Być może powszechny entuzjazm, jaki wzbudza film Palkowskiego, świadczy o tym, że polska publiczność chce wreszcie oglądać inne filmy, nie tylko te, w których zagrał Maciej Zakościelny. Że jest na rynku miejsce na proste, ale poruszające współczesne historie i bohaterów, z którymi można się naprawdę utożsamić. Tu jednak zaczynają się schody.

Bo trudno uznać, że to wszystko udało się Palkowskiemu w jego filmie zawrzeć. Historia fotografa, którego losy rzucają do "gorszej Warszawy, co ma posmak życiowej porażki, i który właśnie tam odnajdzie nie tylko artystyczne inspiracje, ale też prawdziwe wartości, takie jak miłość i przyjaźń, trąci nadmiernym sentymentalizmem. Jakby tylko w rezerwacie, wśród "dobrych dzikusów takie rzeczy mogły się zdarzać.

Zresztą metafora rezerwatu, w którym udało się ocalić kawałek autentycznego świata, wydaje się dyskusyjna, choć i pociągająca, zwłaszcza w sekwencjach z japońskimi turystami żądnymi ekstremalnych wrażeń. Prażanie w charakterze ostatnich Mohikanów, zderzeni z egotycznymi "młodymi wilkami z leżącej na drugim brzegu Wisły "Warszawki to najbardziej rażące stereotypy filmu.

Zresztą większość bohaterów wydaje się wybita sztancą: utalentowany łobuziak, dziwka o złotym sercu czy obleśny karierowicz już gdzieś to wszystko widzieliśmy. Bywało, że w lepszym wydaniu. Może więc tym, co tak ujmuje widza, jest bezpretensjonalność i wyczuwalna pasja, z jaką "Rezerwat nakręcono. To bez wątpienia film stworzony przez młodych zapaleńców, którzy lubią się nawzajem, dobrze rozumieją i których łączy chęć opowiada filmowych historii. Na początek wystarczy, ale po kolejnym filmie tej zgranej ekipy będziemy spodziewać się więcej.


: Moją cegiełką, którą dokładam do praskiej legendy, jest co najwyżej budowanie na już istniejącym murze, bo ta legenda jest bardzo bogata i mój wkład można traktować wyłącznie jako jej przypomnienie. Sam tytuł miał być w zamierzeniu przewrotny - aby widz myślał, że będziemy go oprowadzać po rezerwacie dzikich stworzeń. Natomiast ambicją było to, by wychodząc z kina widz myślał bardziej o rezerwacie dobrych Indian. Staraliśmy się pokazywać wiele stereotypów na temat tego miejsca i jego mieszkańców, a następnie je przełamywać.


Być może nie wszyscy to widzą, choć do tej pory docierały do mnie sygnały, że raczej łamiemy stereotypy. Ale jeśli pani tak to odebrała, to znaczy, że coś mi się nie udało, że pozostają wątpliwości, których nie powinno być.


Mam nadzieję. "Piosenkę o kwiatach napisał kiedyś na Mazurach Marek Zakrzewski, który też ją w filmie wykonuje. Nie jest to więc praska piosenka, tak tylko ją zaadaptowaliśmy na potrzeby filmu. Podobnie zresztą jak inne utwory - nie wiem czy coś oryginalnie praskiego się trafiło. A to dlatego, że Praga jako taka swojej twórczości muzycznej właściwie nie posiada, wszystko ma zapożyczone. To, co nazywa się "piosenkami praskimi zazwyczaj powstawało gdzie indziej. Ale te piosenki, choć nie mają praskiego rodowodu, tam właśnie funkcjonują, tam i tylko tam są śpiewane i tam też je usłyszeliśmy - tego nie przekłamaliśmy. Właśnie takie piosenki można na praskich ulicach usłyszeć. I są takie jak ta dzielnica: trochę śmieszne, trochę straszne, czasem banalne, czasem głębokie.


Długo szukaliśmy odtwórcy jednej z ról i w końcu agent castingowy pokazał mi zdjęcia Jana Stawarza. Powiedziałem: No znam tę mordę, ale nie wiem skąd. "Dziewczyny do wzięcia usłyszałem i od razu było pewne, że pan Janek powinien tę postać zagrać. Naturszczyków w filmie jest sporo, bo nie chcieliśmy tego lokalnego kolorytu tworzyć, tylko go pokazać.


Zdecydowałem się na realizację serialu, bo pozwoli mi zrobić to, na co nie było miejsca w filmie - to znaczy pokazać też tę drugą stronę Warszawy i ją też w jakiś sposób obronić. To nam się w filmie po prostu nie zmieściło, a w serialu możemy poszerzyć ten obraz. Serial zaplanowano na 13 odcinków, w tej chwili trwa pisanie scenariuszy, głównym scenarzystą jest Marek Wróbel, który był drugim reżyserem filmu. Realizacja ma się rozpocząć w lecie. Obsada będzie poszerzona o postaci z drugiej strony Wisły, natomiast główni bohaterowie: Sonia Bohosiewicz, Marcin Kwaśny i Mariusz Drężek, oczywiście pozostaną. Mogę też powiedzieć, że jest już nadawca telewizyjny zainteresowany wyemitowaniem serialu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj