Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielka rozróba w Paryżu z Kasią Smutniak

18 lutego 2010, 17:31
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kasia Smutniak - Pozdrowienia z Paryża
Kasia Smutniak - Pozdrowienia z Paryża/Inne
Luc Besson jest uparty. Chociaż kolejne jego produkcje zbierają zasłużone cięgi od krytyki, chociaż kolejne prościutkie, sztampowe scenariusze ocierają się o wtórną grafomanię, Besson konsekwentnie realizuje swój program na niepoważne kino akcji. "Pozdrowienia z Paryża" to kolejny bolesny przykład. Obraz od 19 lutego w polskich kinach.
fr_pozdrowienia_z_p_269449a_441948.jpg
Wielka rozróba w Paryżu z Kasią Smutniak

(AKA "From Paris With Love")
Francja 2010; reżyseria: Pierre Morel; obsada: Jonathan Rhys-Meyers, John Travolta, Kasia Smutniak; dystrybucja: Monolith; czas: 93 min; Premiera: 19 lutego; Ocen 2/6



Bessonowi zdarza się nawet odnosić małe komercyjne sukcesiki, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że rozmienia swoje nazwisko na drobne. Firmuje (i już niestety nie filmuje) produkcje co najwyżej przeciętne, a coraz częściej beznadziejnie słabe, a hasło „Luc Besson przedstawia” staje się coraz skuteczniejszą antyreklamą jego filmopodobnych przedsięwzięć.

„Pozdrowienia z Paryża” (zgrabnie parafrazujące tytuł jednego z najlepszych Bondów) powierzył Besson wypróbowanemu kumplowi Pierre’owi Morelowi, z którym zrobił wcześniej „13 dzielnicę” i „Uprowadzoną”. Oba filmy zrobiły niezłą kasę, więc czemu nie spróbować jeszcze raz? Sklecił Besson kolejną mieszankę akcji i humoru, rozpisał na parę głównych bohaterów, zatrudnił w głównych rolach Johna Travoltę i Johnattana Rhysa Meyersa, dla dekoracji dodał im naszą eksportową modelkę Kasię Smutniak i przepis gotowy. Obnoszący po ekranie efektowną łysinę, napakowany i zakolczykowany Travolta gra tutaj niejakiego Charliego Waxa – nieprzewidywalnego agenta CIA na gościnnych występach w Paryżu. Jego partnerem zostaje James – szpieg na dorobku – akuratny, grzeczny i ambitny technokrata. Czyli całkowite przeciwieństwo rockandrollowego rozrabiaki, z którym musi pracować. Razem mają udaremnić plany groźnego terrorysty, a na wykonanie zadania mają ledwie 48 godzin. Albo się dogadają, albo zginą.

fr_kasia_smutniak_269448a_441919.jpg
Wielka rozróba w Paryżu z Kasią Smutniak



Właściwie jedyny patent na popychanie akcji do przodu, to rozgrywanie kontrastu między parą głównych bohaterów. Travolta działa jak taran. Wszędzie, gdzie się pojawi robi zadymę. Wpada na obiad do chińskiej knajpki, a kiedy wychodzi knajpki właściwie już nie ma. Z radością wali w mordę czym popadnie, kogoś zastrzeli, wysadzi w powietrze. Z rutynowym uśmiechem. W końcu ta robota to jego chleb powszedni. Przyzwyczjony do pracy w białych rękawiczkach jego partner jest przerażony. Kompletnie się w nowej sytuacji nie odnajduje, a na dodatek musi się jeszcze tłumaczyć pięknej narzeczonej, która w całej intrydze także odegra swoją rolę. Ot, i cały pomysł na scenariusz sprawiający wrażenie dość chaotycznego zlepku klisz napisanych na kolanie.

I tak to się toczy. Travolta się rozbija, Rhys Meyers przeżywa dysonans poznawczy, a Smutniak wdzięczy do kamery (w czerwonych szpilkach i seksownym negliżu bardzo jej do twarzy) przygotowując przewidywalną przewrotkę. Pociski latają, samochody wybuchają, kolejni przeciwnicy padają pod ciosami pał i pięści. Szybko te atrakcje zaczynają nużyć. Konflikt charakterów rychło grzęźnie w stereotypowych zagrywkach, toporny humor mało jakoś bawi, aranżowane w najrozmaitszych wariantach rozpierduchy nudzą niemiłosiernie, a naiwność, wtórność i przewidywalność fabuły jest wprost rozbrajająca. Momentami ociera się to widowisko o campową stylizację. Tyle, że niestety bez świadomości twórców.



Luc Besson po raz kolejny udowadnia, że choć tryska pomysłami niczym wodospad Niagara, to nie ma za grosz wyczucia smaku, a przy tym dystansu do owoców własnej inwencji. Łączy wszystko ze wszystkim, miesza bez ładu i składu. W „Pozdrowieniach z Paryża” wyszło mu z tego mieszania to, co zwykle – uformowany w bombastyczną, niewybredną komedię bezmyślny i nielogiczny groch z kapustą, który chyba nawet najzagorzalszym fanom „Taxi”, „Transportera” i „13 dzielnicy” może stanąć kołkiem w gardle.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj