63-letnia piosenkarka wydała krocie na wyszukane terapie upiększające i pomoc specjalistów. "Burlesque" to jej pierwszy od dziesięciu lat film i zapewne chce prezentować się na ekranie jak za czasów "Syren" czy "Czarownic z Eastwick".

Reklama

"Korzystała z terapii diodami elektroluminescencyjnymi oraz mikrostrumieniami powietrza - wyjaśnił informator "National Enquirer". - Ponadto zatrudniła doradcę duchowego, homeopatę i naturopatę, którzy pomagali jej w psychologicznym przygotowaniu. Nazywa ich ekipą od samopoczucia. Łącznie za cały czas kręcenia zapłaciła im 20 tysięcy dolarów".

Fachowcy spisali sie nieźle - gładkości lica mogłoby pozazdrościć Cher niejedno... niemowlę.



Więcej zdjęć z planu zdjęciowego znajdziecie pod tym adresem.

Efekty pracy ekipy "Burlesque" będziemy mogli podziwiać w lutym 2011 roku, kiedy obraz trafi na ekrany polskich kin.

Film opowie historię Ali, początkującej piosenkarki z małego miasta (w tej roli Christina Aguilera), która przyjeżdża do Los Angeles i zatrudnia się w nocnym klubie inspirowanym słynnym "Kabaretem" Boba Fosse'a.