Kino już dawno ustaliło ponad wszelką wątpliwość, że kto jak kto, ale wampir nie ma klawego życia. Zderzenie z nowoczesnością może odebrać chęć do życia nawet i nieśmiertelnemu. Bo o ile umięśnionym przystojniakom i powabnym niewiastom o żurnalowych biustach z "Czystej krwi" swoisty coming out się przysłużył, o tyle ich kuzyni z wielkiego ekranu przeważnie ciągną jak emeryci od pierwszego do pierwszego. Nieznośna lekkość wampirycznego bytu okazuje się jedynie ciężarem spoczywającym na kilkusetletnich barkach. Codzienność (conocność?) upływa pod znakiem mozolnej rutyny i domowych kłótni, a z poszukiwania podniet dawno już niegdysiejsi królowie życia pozagrobowego zrezygnowali. Wampiry ludziom spowszedniały.

Ale i my spowszednieliśmy im. W brawurowym "Co robimy w ukryciu" czwórka nieumarłych dzielących dom na przedmieściach Wellington od niechcenia zagania do siebie kolejne ofiary, próbując psikusami urozmaicić monotonne kolacje. Aby nie zabrudzić dywanu świeżą krwią, rozkładają na podłodze ręczniki, ze znudzonymi minami ganiają nieszczęsnych gości, próbując choćby na chwilę poczuć raz jeszcze dawny dreszczyk polowania. Podczas nocnego spaceru wymieniają się nieuprzejmościami z wilkołakami z sąsiedztwa i odwiedzają marne lokale, a ich szary żywot rejestruje towarzysząca im ekipa dokumentalistów. Co nieco się zmieni, kiedy zasuszony, śpiący w piwnicy ich domu nestor tej nieformalnej rodziny Petyr przeistoczy w wampira pewnego młodzieńca, który przed nowymi kumplami odkryje uroki klubowego życia, starając się postępować zgodnie z trafną radą udzieloną niegdyś przez Straconych Chłopców z kultowego filmu Joela Schumachera: kimasz cały dzień, imprezujesz całą noc.

"Co robimy w ukryciu" zrealizowano – o czym zadecydowały zapewne nie tylko kwestie artystyczne, ale i budżetowe – jako mockument, czyli fabułę stylizowaną na program dokumentalny. Przewodnikiem po nocnym Wellington jest niejaki Viago, który beztrosko rozprawia o nużącym życiu po życiu. Efekt komiczny filmu polega na zestawieniu zwyczajnych czynności domowych z nadnaturalnymi ograniczeniami wampirzego ciała; innymi słowy proza życia okazuje się silniejsza niż krzyż i czosnek. Autorzy "Co robimy w ukryciu", Taika Waititi (jednocześnie odtwórca roli Viago) i Jemaine Clement (połówka duetu Flight of the Conchords, również pojawiający się na ekranie), znakomicie puentują kolejne żarty, choć niekiedy wydają się zachłyśnięci własnym poczuciem humoru i niemiłosiernie rozwodzą się nad jakimś dowcipem, eksploatując go do znudzenia. Udaje im się jednak dowieść, że choć nie ma się czego bać, to jest się z czego śmiać.

Co robimy w ukryciu | Nowa Zelandia, USA 2014 | reżyseria: Taika Waititi, Jemaine Clement | dystrybucja: Mayfly | czas: 86 min