- Andrzej cieszył się wielką popularnością, nie tylko dzięki Czterdziestolatkowi, który jest już niemal legendą; istnieje nawet rondo 40-latka koło Dworca Centralnego. Andrzej miał w swoim dorobku wiele znaczących ról teatralnych i filmowych. Najpierw grywał w teatrach w Olsztynie, Bydgoszczy, Koszalinie, Szczecinie. Potem pojawił się w Warszawie. Dostał angaż do Teatru Narodowego; wypatrzył młodego, przystojnego i świetnego aktora Adam Hanuszkiewicz - wspominał zmarłego aktora Daniel Olbrychski.

 - Pamiętam - mówił Olbrychski - że w Hamlecie, w którym grałem księcia duńskiego, rolę Horacego - przyjaciela, powiernika i dobrego ducha księcia grał Tadeusz Janczar, a jego zmiennikiem był właśnie Andrzej Kopiczyński. Z nim nawet zagrałem więcej przedstawień. Horacy był jedynym człowiekiem towarzyszącym Hamletowi w każdej chwili, nawet w rozterkach, szałach. Ta więź między Horacym i Hamletem, przyjaźń męska przeniosła się na nasze układy prywatne - opowiadał Olbrychski.

- Niezwykle go lubiłem, a on miał do mnie ciepły, czuły stosunek starszego kolegi. Był serdeczny, przyjacielski. Andrzej w swojej prostolinijności, grzeczności, cieple był kimś zupełnie wyjątkowym - podkreślił.

- Andrzej właściwie był wychowawcą mojego syna Rafała; łączyło ich prawdziwie serdeczne uczucie" - zaznaczył.  - Z czasem kontakty między naszymi rodzinami stały się nie tylko poprawne, ale bliskie i serdeczne - podkreślił aktor. - Spędzaliśmy wspólne Wigilie, wspólne Wielkanoce, świętowaliśmy chrzciny, bierzmowanie wnuków. Dodał, że 2016 to smutny rok dla rodziny - w czerwcu odeszła mama Rafała, a Andrzej pewnie o tym nie wiedział, już ta tragiczna wiadomość do niego nie dotarła".

Andrzej Kopiczyński, aktor filmowy i teatralny, najbardziej znany z roli inżyniera Stefana Karwowskiego w serialu "Czterdziestolatek", chorował na Alzheimera, zmarł w czwartek w szpitalu. Miał 82 lata.