Rupert Everett pojawił się w Wenecji na premierze filmu "A Bigger Splash". Na czerwonym dywanie pozował do zdjęć z Nastassją Kinski, uśmiechał się i żartował, ściskając panie za pupy. Jednak więcej komentarzy niż jego zachowanie, wywołał wygląd twarzy aktora. Bo choć Anglik zaprzecza, że coś przy niej majstrował, zmienił się nie do poznania. Patrząc na zdjęcia z weneckiego festiwalu trudno uwierzyć w słowa rzecznika artysty: – A dlaczego niby Rupert miałby potrzebować operacji? Jest pięknym mężczyzną i nawet w roli kobiet wygląda pięknie. Te spekulacje są po prostu śmieszne. Nic sobie nie zrobił i nie ma takiej potrzeby. 

Zawodowo Everettowi również nie wiedzie się najlepiej. Od dawna nie zagrał w przeboju, ostatnim był "Gwiezdy pył" z 2007 roku. W wywiadach twierdzi, że szansę na dalszą karierę w Hollywood stracił, kiedy oświadczył publicznie, że jest gejem. – Gdy się ujawniłem, nigdy już nie dostałem dobrej roli – tłumaczy Rupert Everett. – Wcześniej miałem sporo szczęścia, zagrałem w kilku ciekawych filmach... ale potem przez następne dziesięć lat nie trafiło się nic dobrego, więc przeprowadziłem się do Europy. Hollywood to bardzo konserwatywne środowisko, które udaje środowisko liberalne.

Ruperta Everetta ostatnio mogliśmy oglądać w roli króla w "Randce z królową". W przyszłym roku na ekrany wejdą kolejne produkcje z Brytyjczykiem w obsadzie – serial "Muszkieterowie" i dramat "Altamira". Może karta się odwróci? Tylko czy go jeszcze poznamy?