Lechowi Wałęsie nie spodobał się sposób, w jaki zagrał go Robert Więckiewicz. - Nie bardzo mi to leży. To trochę taka bufonada. Ja takim bufonem nie byłem, takim zarozumialcem - mówił po prywatnym pokazie, który odbył się w Warszawie.

Generalnie jednak "Wałęsa. Człowiek z nadziei" byłemu prezydentowi się podobał. - Myślę, że Wajda dobrze to zrobił - powiedział Wałęsa i dodał, że zmienił by tylko dobre elementy. – Nie nudziłem się, mimo że mnie to dotyczyło. Przyznał też, że w niektórych momentach bardzo się wzruszył.

Prezydentowi podobały się wątki patriotyczne, te związane z jego rodziną i samym strajkiem. Zastrzeżenia ma do początku filmu, czyli swojej rozmowy z włoską dziennikarką Orianą Fallaci. Dlaczego? Bo wyszedł na zarozumialca, który nie chce zgodzić się na wywiad. - Sprawy się miały inaczej. Ja miałem wtedy wielkie strajki w Zielonej Górze i szykowałem się do wyjazdu, żeby je zgasić. Nie miałem możliwości rozmawiania, a ona chciałam zrobić długi wywiad - tłumaczy. - Ważne wtedy były przyczyny, dla których odmawiałem - mówił Lech Wałęsa w rozmowie z Radiem Gdańsk.

- Niektóre żarty są nawet lepsze od moich - dowcipkuje Wałęsa. Ma jednak wątpliwości, czy film będzie czytelny w kraju i za granicą. - Za dużo by trzeba było dotłumaczyć - wyjaśnia.

"Wałęsa. Człowiek z nadziei" zamyka tryptyk Andrzeja Wajdy, w skład którego wchodzą również głośne obrazy "Człowiek z marmuru" i "Człowiek z żelaza". Uroczysta premiera filmu, poprzedzona prapremierą w Gdańsku, ma odbyć się 23 września w Teatrze Wielkim w Warszawie. Do kin film trafi 4 października.