Wenecja rozpolitykowanym kinem stoi
"Film nigdy nie jest wolny od polityki" - mówi Bernardo Bertolucci w dokumencie "Great Directors" i trudno się z tym nie zgodzić oglądając weneckie filmy konkursowe. W swoim najnowszym dziele Oliver Stone opiewa wenezuelskiego przywódcę, Michael Moore kpi z kapitalizmu, a Samuel Maoz wojennym "Lebanon" pokazuje skutki polityki.
- Mistrzowie kina: Ludzi nie łączy już nic
- "Boski"
- Pięć głośnych premier festiwalu w Wenecji
- Tornatore otworzy festiwal w Wenecji
- Rumuni obrazili Mussolini w Wenecji
- Wojna widziana z czołgu wygrała w Wenecji
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
„Film nigdy nie jest wolny od polityki. Już kompozycja kadru i wybór bohatera są politycznymi decyzjami” - mówi Bernardo Bertolucci w pokazywanym poza konkursem dokumencie „Great Directors” Angeli Ismailos. Jeszcze przed weneckim festiwalem dostaję mejla z informacją o konferencji poświęconej przemocy wobec kobiet we Włoszech. Na Lido wita mnie demonstracja studentów przeciw Silvio Berlusconiemu. Kiedy wychodzę z kina, policja spisuje dane mężczyzny, który w tle nadających na żywo reporterów wykrzykuje antyrządowe hasła. Do święta kina polityka przeniknęła na dobre.
Na głównej ulicy weneckiego Lido policja przeszukuje torby przechodniów. W Pałacu Festiwalowym trwa oficjalny pokaz dokumentu „South of the Border” Olivera Stone’a o Hugo Chavezie. Prezydent Wenezueli przyjechał na premierę i przyjmowany jest w Wenecji jak gwiazda pop. Kiedy spaceruje po czerwonym dywanie, tłumy szaleją, a nastolatki zza barierek wyciągają notesy z prośbą o autograf.
Tornatore otworzył festiwal w Wenecji >>>
Na głównej ulicy weneckiego Lido policja przeszukuje torby przechodniów. W Pałacu Festiwalowym trwa oficjalny pokaz dokumentu „South of the Border” Olivera Stone’a o Hugo Chavezie. Prezydent Wenezueli przyjechał na premierę i przyjmowany jest w Wenecji jak gwiazda pop. Kiedy spaceruje po czerwonym dywanie, tłumy szaleją, a nastolatki zza barierek wyciągają notesy z prośbą o autograf.
Pięć najgorętszych premier festiwalu filmowego w Wenecji >>>
Stone wystąpił przeciw amerykańskiej prasie. W filmie konfrontuje wizerunek Chaveza z mediów ze swoją wizją prezydenta Wenezueli. "Gazety przedstawiają nie Chaveza, lecz jego karykaturę" - twierdzi. Prezydent przyznaje, że kiedyś bardzo cierpiał z powodu nieprzyjaznych komentarzy amerykańskich dziennikarzy, ale nauczył się „czynić dobro”, nie zważając na „pomówienia”. Zaprzecza, jakoby był dyktatorem i brutalnie pacyfikował demonstracje swoich przeciwników. Mówi, że zrobił w kraju „rewolucję pokojową, ale uzbrojoną”. Trochę jak w starym kawale: „Czym różni się demokracja od demokracji ludowej? Tym, czym krzesło od krzesła elektrycznego”.
Skandal w Wenecji: Rumuni obrazili Alessandrę Mussollini. Wulgarna "Francesca" zdjęta >>>
Stone jest uważnym słuchaczem. Jedzie do domu, w którym prezydent się urodził. Na miejscu zbierają się ludzie, aby przywitać swojego politycznego przywódcę. Tłum wiwatuje, wznosi transparenty. Kobieta w ciąży prezentuje brzuch z napisem: „On też jest chavezistą”. A przywódca jeździ na rowerze, śmieje się, pozdrawia zwolenników.
Mistrzowie kina: Ludzi nie łączy już nic >>>
Kiedyś francuscy intelektualiści jeździli do Związku Radzieckiego i zwiedzali kraj szlakami wyznaczonymi przez władzę. Po powrocie opiewali krainę mlekiem i miodem płynącą. Dzisiaj Oliver Stone, tworząc panegiryk na cześć Chaveza, wspomina cudowne chwile spędzone z Fidelem Castro. Jedyne słowa krytyki padają z ust byłego prezydenta Argentyny i przyjaciela Chaveza, Nestora Kirchnera: „Mówiłem Hugo, że demokracja wymaga, aby w wyborach prezydenckich miał jakichkolwiek przeciwników”.
























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!