Konstrukcji słynnej barcelońskiej bazyliki Sagrada Familia (Święta Rodzina) Antonio Gaudi nigdy nie ukończył, przez ostatnie 15 lat życia doskonaląc jej organiczny kształt. Młody Chilijczyk Antonio Campos swoją „Świętą rodzinę” nakręcił w zaledwie kilka dni. Kazał aktorom improwizować sceny, z których przez następne siedem miesięcy montował ostateczną wersję filmu. Filmu, który pozostawia wiele zagadek bez rozwiązania. Campos dąży do nieskończoności, chce sportretować rzeczy w trakcie nabierania przez nie kształtu, sięga też do chrześcijańskiej ikonografii Świętej Rodziny, szuka kontrapunktu dla portretu współczesnej rodziny, która świętość utraciła bezpowrotnie i ostatecznie.

Mamy więc rodzinę bardzo nieświętą, zwyczajną. Rodzice koło pięćdziesiątki, do których przyjeżdża na Wielkanoc syn w towarzystwie nowej narzeczonej. Między ojcem – architektem, i synem – studentem architektury, od początku widoczne są tarcia. Wyzwolona, manifestująca swoją niezależność dziewczyna też nie wzbudza ojcowskiego zachwytu, a łagodząca napięcia matka musi nagle wyjechać do chorej przyjaciółki

Zmysłowość dziewczyny wzmacniana narkotycznymi seansami działa zaś coraz silniej i na ojca, i na syna. Wydobywa na światło dzienne zatajone urazy, prowokuje konflikt między mieszkającą w sąsiedztwie parą gejów, z których jeden chce po katolicku zachować czystość, a drugi wprost przeciwnie. Zderzenie sacrum z profanum, ciągłe kontrastowanie świętego czasu Wielkanocy z grzesznymi przyjemnościami, jak to często w latynoskim kinie bywa, zaprzęgnięte zostaje w służbę moralitetu. Campos przywołuje ornamentykę świętych obrazów, wielkanocne symbole, konstruuje obrazowe metafory, po czym odbiera im świętość, profanuje treścią i kontekstem. Tylko że sugerowana głębia odczytań tak naprawdę okazuje się płaska jak deska do prasowania znaczeń. Ot, kolejny pokoleniowy buntownik, który chce, żeby białe było białe, a czarne – czarne. I w akcie rozpaczliwej zemsty pragnie odnaleźć wartości, których toksyczna rodzina i okrutny świat nie są mu w stanie dać.

Ta desperacka próba postawienia świata na nogi, przywrócenia starego porządku mogłaby być chociaż naiwnie przejmująca, gdyby nie wrażenie wykoncypowania, wypreparowania rzeczywistości na potrzeby umoralniającej opowiastki. Technika filmowania rozdygotaną kamerą na podobieństwo domowego wideo zgodnie z przykazaniami Dogmy nie tylko tego wrażenia nie osłabia, ale jeszcze wzmacnia. W efekcie zamiast poczucia uczestnictwa w autentycznej intymnej tragedii, narzuca się świadomość świadkowania filmowemu eksperymentowi ambitnego studenta. A rzucanie na wiatr zagadek na bakier z logiką i nakazywanie domyślania się odpowiedzi to jeszcze nie nieskończoność. To najwyżej przebrzmiała awangarda.


Święta rodzina
Chile 2005; Reżyseria: Sebastian Campos ; Obsada: Patricia Lopez, Nestor Cantillana, Sergio Hernandez, Coca Guazzini; Dystrybucja: Manana; Czas: 99 min; Premiera: 21 września