W wywiadzie dla weekendowego magazynu włoskiego dziennika "La Repubblica" Brad Pitt powiedział: "W moim życiu prywatnym i karierze aktorskiej doszedłem do miejsca, w którym nie czuję już więcej potrzeby bycia kochanym za wszelką cenę".

"Bardziej interesuje mnie dochowanie wierności prawdzie opowiadania, niezależnie od tego, czy realnego, czy fikcyjnego" - podkreślił aktor.

Wyznał również, że "wierzy w naukę i matematykę". "Zawsze ceniłem te przedmioty i byłem w nich dobry aż do szkoły średniej" - dodał. I wyjaśnił: "Kocham naturę, ale za nimi dostrzegam liczby, które są u podstawy wszystkiego".

"A jeśli nie umiem z całkowitą pewnością połączyć matematyki z instynktami, podejrzewam, że jednak gdzieś w głębi istnieją wzory także w tym wymiarze ludzkim" - stwierdził Pitt.

Mówiąc zaś o swej drugiej pasji, architekturze zaznaczył: "i to nie jest przypadek, bo ona też cała składa się z liczb, geometrii, równań".

"Uważam się za neopozytywistę, a nie spirytualistę holistycznego czy tym bardziej kogoś spod znaku New Age" - powiedział.

Nawiązując do swej fascynacji architektonicznej Brad Pitt w rozmowie z włoskim magazynem poinformował, że uczestniczył w projekcie budowy tanich domów z panelami słonecznymi w zniszczonym przez huragan Nowym Orleanie. "To projekt, z którego jestem bardzo dumny"- przyznał. Aktor ma nadzieję, że te ekologiczne domy będą pierwszym krokiem w wielkim przedsięwzięciu budowy "inteligentnych budynków" również dla osób mniej zamożnych.

Na pytanie o to, czy czuje się spełniony jako aktor i człowiek, Pitt odpowiedział: "Do takiego punktu nigdy się nie dochodzi".

"Ale nie zaprzeczę, że czuję się u szczytu formy i jestem świadom tego, co mogę wnieść do filmu i co mogę dać publiczności" - podkreślił.

"Umiem iść na całość w grze filmowej, tak jak potrafi to mistrz sportu. Nie uważam mojej kariery aktorskiej za doskonałą. Wystąpiłem w filmach, w których nie powinienem. I nie uważam, że moje życie było bezgrzeszne. Przyniosłem cierpienie osobom, które kochałem i to jest wciąż coś, co chwyta mnie za serce. Lecz życie to nieustanny proces wzrostu i poprawy" - wyjaśnił 47-letni aktor. I zapewnił: "nigdy nie przestanę się uczyć, nauczyłem się tego na błędach".

Zapytany o to, czy myśli wciąż o swej małej roli w filmie "Thelma&Louise", która przyniosła mu sławę, Brad Pitt odparł: "Nie, nigdy, naprawdę".

"Nie jestem kimś, kto ogląda się za przeszłością. Prawie nigdy nie oglądam ponownie moich filmów. Jestem ojcem rodziny. Myślę o dzieciach i o przyszłości" - stwierdził gwiazdor Hollywood.