"Rewers" - największa filmowa niespodzianka roku

Plakat filmu "Rewers" w reż. Borysa Lankosza, zdobywca tegorocznych Złotych Lwów na festiwalu filmów polskich w Gdyni / Inne
Fabularny debiut Borysa Lankosza jest wspaniale skonstruowaną hybrydą: trochę tu "filmu noir", bardzo dużo komedii rodzajowej, odrobinę thrillera, a nawet horroru. Wszystko odpowiednio dozowane, elegancko i z klasą przyprawione - znakomite! Najlepszy tegoroczny polski film - "Rewers" - 13 listopada wchodzi do kin.
- "Rewers"
- Miłość w cieniu stalinizmu
- Oto najlepsze polskie filmy i aktorzy
- "Dom zły"
- Oto najciekawsze filmowe premiery jesieni
- Krystyna Janda na planie "Rewersu"
- "Rewers" Lankosza rzucił Gdynię na kolana
- Gdynia zaskoczyła wysokim poziomem
- Marcin Dorociński: musiałem się zbrzydzić
- Zdobywca Złotych Lwów zrobi film o getcie
- Lankosz wcisnął mi scenariusz "Rewersu"
- Agata Buzek talentem na miarę Cybulskiego?
- "Rewers" teraz do czytania. Już w sklepach
- "Rewers" staje do walki o Złoty Glob
- "Wizyta starszej pani" na jubileusz Anny Polony
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Rewers"
Polska 2009; reżyseria: Borys Lankosz; obsada: Agata Buzek, Krystyna Janda, Anna Polony, Marcin Dorociński; dystrybucja: Syrena Films; czas: 88 min; Premiera: 13 listopada; Ocena: 5/6
W tę strategię wpisuje się również „Rewers”. Krytycy piszą że film jest nawiązaniem do „polskiej szkoły filmowej”. Jeżeli nawet tak jest w istocie, jest to nawiązanie bardzo szczególne. Zarówno reżyser, jak i autor scenariusza, Andrzej Bart, zdawali sobie sprawę, że umieszczając tę opowieść w scenerii lat 50. ubiegłego wieku, wzbogacając ją o fantastyczne, w dziewięćdziesięciu procentach dwubarwne, czarno-białe zdjęcia Marcina Koszałki, wpisują film w konkretny historyczny kontekst. Ale ponieważ powrót do matryc polskiej szkoły filmowej nie jest już możliwy, autorzy „Rewersu” dokonali przewrotnego zabiegu stylistycznego. Pokazali tragikomiczną, w gruncie rzeczy bardziej komiczną niż tragiczną story, z punktu widzenia kogoś, kto jak gdyby utkwił w tamtych czasach, zaklinował się w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, i kompletnie nie zauważa zachodzących zmian. Takie podejście pozwoliło przyjrzeć się najczarniejszym z możliwych barw epoki z pozycji surrealnego zaskoczenia. Lankosz zdaje się powiadać: byłem tam, wszystko widziałem, na żywo nie wyglądało to tak strasznie, jak w opisie.
Podobnie jak w wielu amerykańskich produkcjach, np. „Daleko od nieba”, „Good Night, and Good Luck”, czy w „Dobrym Niemcu”, chodzi tutaj o formalną stylizację: od samej materii filmowej, do wierności scenograficznej i kulturowej, ale także o szerszy trend emulacji niedawnych epok wszystkimi możliwymi środkami dostępnymi dla współczesnych mediów wizualnych.
Inna sprawa, że Bart z Lankoszem udowodnili, że o naszej historii, „męczeńskiej historii narodu polskiego”, można opowiadać bez prowokacji, za to z ironią cienką jak mgiełka. W „Rewersie”, podobnie jak w całej prozie Barta, dominuje także kod intertekstualny. Fikcyjni bohaterowie mają znamiona postaci rzeczywistych (to wielka frajda wyłapywać w trakcie seansu tego typu niuanse), a filmowa gra dotyczy również kontekstu gatunkowego. „Rewers” jest bowiem wspaniale skonstruowaną hybrydą, w której jest trochę „filmu noir”, bardzo dużo komedii rodzajowej, odrobinę thrillera, a nawet horror. Wszystko odpowiednio dozowane, elegancko i z klasą przyprawione, w swojej kategorii – po prostu znakomite. To bez wątpienia jeden z najbardziej udanych debiutów filmowych w ostatnich kilkudziesięciu latach. Niespodzianka? Niekoniecznie…
p













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!