– Pomyślicie pewnie: "Na pewno powie coś takiego" – mówi aktor, który w "Trainspotting" wcielił się w postać Begbiego. – Ale to naprawdę jeden z najlepszych scenariuszy, które kiedykolwiek, k***a, czytałem.

Reklama

Obraz z 1996 roku powstał na podstawie autobiograficznej książki Irvine'a Welsha, opisującej świat edynburskich narkomanów. W rolach głównych wystąpili – poza Carlyle'em – Jonny Lee Miller, Ewen Bremner i Ewan McGregor. Partnerowali im Kevin McKidd i Kelly Macdonald.

Scenariusz kontynuacji – pióra Johna Hodge'a – jest luźno oparty na drugiej części powieści Irvine'a Welsha, "Porno". – Oczywiście, bohaterowie są starsi o 20 lat i nigdy nie widziałem sequela, który rozgrywałby się dwie dekady później niż oryginał. Myślę, że dodaje to całości pewnej wyjątkowej jakości – kontynuuje Carlyle. – Wielu ludzi odbierze ten film bardzo emocjonalnie. W pewien sposób "Trainspotting 2" mówi ci, żebyś o sobie pomyślał. Będziesz zastanawiał się, co zrobiłeś ze swoim życiem?

– Ze względu na sukces pierwszego filmu, czuję zdenerwowanie – przyznaje aktor. – Jeżeli jednak ktokolwiek może sprawić, by to miało sens, to Danny Boyle. To najlepszy reżyser, z którym kiedykolwiek pracowałem. Jest wielki.

Boyle, którego najnowsze dzieło – "Steve Jobs" zagościło w listopadzie na naszych ekranach, z pracami na planie "Trainspotting 2" chce ruszyć w wakacje 2016 roku.