Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy warto inwestować w "Złoto"? [#DobryCynk]

18 maja 2022, 08:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Złoto"
<p>"Złoto"</p>/BEST FILM
Złote, a skromne. Takie jest "Złoto", postapokaliptyczny thriller z Zakiem Efronem próbującym samotnie przetrwać w nieprzyjaznych warunkach.

"Złoto"

W finale Chaplinowskiej "Gorączki złota" sprzed blisko stulecia towarzysz Małego Włóczęgi dzielił się z nim znalezionym skarbem. W "Złocie" taka sytuacja stanowi dopiero punkt wyjścia. Bynajmniej niedosłownie, bowiem bohater nigdzie dalej się nie rusza, pilnując ogromnego samorodka.

Osadzony na australijskim pustkowiu film Anthony'ego Hayesa wywołuje praktycznie ciągłe uczucie . Od klasycznego "Skarbu Sierra Madre" Johna Hustona przez "Mad Maxa" George'a Millera po serialowych "Lost: Zagubionych" czy "Rover" Davida Michôda, gdzie skądinąd w epizodzie pojawiał się reżyser "Złota", na co dzień aktor.

Jednak nawet jeśli fabuła nie jest u Hayesa na wagę złota, to za kamerą filmowiec radzi sobie bardzo dobrze, mierząc się z niełatwą materią, jaką stanowi ograniczenie czasu, miejsca, obsady i dialogu, w sposób efektowny, ale nie efekciarski. Film powstawał w naturalnych plenerach, w trudnych i surowych warunkach, co zdjęcia Rossa Giardiny sugestywnie oddają - ekipie udało się wykorzystać nie tylko spaloną ziemię odbijającą światło słoneczne lepiej niż najdroższy sprzęt, ale i autentyczną burzę piaskową.

"Złoto" to znacznie bardziej kameralne studium psychologiczne aniżeli przygodowe kino akcji. Są w filmie długie momenty, kiedy bohater Efrona w bezruchu wpatruje się w pustkę, a za ścieżkę dźwiękową służy brzęk dokuczliwych much i narastający skowyt psów dingo. W rezultacie coraz bardziej przeorany psychicznie samotnik zaczyna gadać ze skorpionem, niczym Tom Hanks z piłką do siatkówki w "Cast Away: Poza światem".

Przekonująca rola Efrona faktycznie robi wrażenie nie tylko dzięki pobrzydzającej charakteryzacji - choć prasowe nagłówki o przełamywaniu wizerunku złotego chłopca Hollywoodu to jedynie spóźniony marketing; aktor już przed trzema laty ironicznie ogrywał status idola nastolatek błyskotliwą kreacją Teda Bundy'ego w "Podłym, okrutnym, złym". Stąd też wypominanie mu dziś "High School Musical" ma tyle sensu, ile pisanie o Robercie Pattinsonie jako gwiazdorze "Zmierzchu".

Tak że tak, fani Efrona i miłośnicy pustynnego postapo nie potrzebują więcej zachęt. Ale i wszyscy inni - mimo że wiedzą nie od dziś, że złoto zatruwa umysły, chciwość nie popłaca, Matka Natura zawsze upomni się o swoje, a żadne dzikie stworzenia nie są tak groźne jak sami ludzie - nie powinni żałować zainwestowania czasu w seans na dużym ekranie. Bo nawet jeśli "Złoto" to nie złoto, lecz srebro albo brąz, co tam komu przypasuje, to wciąż podium w swojej klasie.

Gdzie zobaczyć: w kinach

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj