Dziennik Gazeta Prawana logo

Bo to zła kobieta była? "Lady M." [RECENZJA]

28 czerwca 2017, 13:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Lady M." w kinach od 30 czerwca. W roli tytułowej Florance Pugh.
"Lady M." w kinach od 30 czerwca. W roli tytułowej Florance Pugh./nieznane
Debiutancki film Williama Oldroyda jest kompletny. Jest tu pomysł, klimat, dobra gra aktorska. Inteligentny i zmysłowy obraz "Lady M." zostanie wam w pamięci.

Przed Katherine wyzwanie, jakie czekało wiele kobiet żyjących na Wyspach Brytyjskich w XIX wieku. Miała zostać panią domu - trochę maskotką-wizytówką do picia herbaty z pastorem i sąsiadami, trochę menadżerką do spraw obsługi czarnoskórych zasobów ludzkich zatrudnionych jako służba no i i oczywiście - last but not least - urodzić potomka.

Tu jest problem największy. Bo męża w domu praktycznie nie ma, a jak jest to jest pijany. Częściej bywa teść, który też pije, ale za to i bije. Gdy najważniejsi mężczyźni źle traktują, wpada w ramiona szorstkiego i niżej urodzonego koniuszego Sebastiana. W zderzeniu z brutalnością świata możnych, czułość i namiętność wyzwala miłość.

Ponieważ zamigotał świat tysiącem barw, sen przestał być potrzebny, a wszystko zaczęło smakować lepiej, Katherine nie wyobraża sobie powrotu do tego co wcześniej. Kocha brutalnie miłością najgorszego rodzaju. Taką, dla której kobieta zrobi wszystko, nie cofnie się przed żadnym czynem. I potem nie będzie czuła ani wyrzutów sumienia, ani chęci naprawienia krzywd.

W filmie Oldroyda mało jest dialogów, dużo spojrzeń i gry. Montaż i sposób prowadzenia kamery są ascetyczne, ale obraz jest aż gęsty od emocji prawdziwych, zaskakująco ludzkich. Niektórzy w wątku ze służbą dopatrują się komentarza do współczesności. Są tacy, którzy żałują, że w Polsce obraz nie trafił do dystrybucji pod oryginalnym tytułem ("Lady Macbeth" - to ekranizacja opowiadania "Powiatowa Lady Macbeth").  

Zwycięzcami "Lady M." są William Oldroyd oraz grająca Katherine Florance Pugh. Pokazują obronę własnych wartości przed światem zewnętrznym tak, że przez chwilę zapominamy, że jest to walka zła ze złem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj