Rok 1996 był jednym z najtragiczniejszych w historii: życie straciło wówczas dwanaścioro wspinaczy, w tym ośmioro w czasie burzy 10 maja. Dramatyczne wydarzenia tamtego dnia przypomina "Everest" Baltasara Kormákura.

Reklama

Islandzki reżyser opowiada tę historię z perspektywy kilku osób, ale żadnego z bohaterów – może poza przewodnikiem Robem Hallem (Jason Clarke) i lekarzem marzącym o zdobyciu szczytu Beckiem Weathersem (Josh Brolin) – nie poznajemy lepiej. Bo też w filmie Kormákura nie ludzie są pierwszoplanowymi bohaterami, jest nim właśnie Everest.

Góra staje się symbolem dzikiej, nieokiełznanej natury, której ludzie próbują rzucić wyzwanie. Jeden z uczestników feralnej wyprawy, zapytany przez dziennikarza Jona Krakauera, dlaczego wspina się na Everest, odrzekł: "Bo mogę". Kormákur nawet nie próbuje szukać innej odpowiedzi na to pytanie, ale swoim trzymającym w napięciu, perfekcyjnie zrealizowanym – nawet jeśli nieco wobec swoich bohaterów obojętnym – widowiskiem przypomina, że za brawurę czasem trzeba zapłacić najwyższą cenę.

EVEREST | USA, Wielka Brytania, Islandia 2015 | reżyseria: Baltasar Kormákur | dystrybucja: UIP | czas: 121 min