Dziennik Gazeta Prawana logo

"Straight Outta Compton": Jak rodził się bunt wykluczonych

4 września 2015, 06:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Straight Outta Compton
Straight Outta Compton/Media
"Straight Outta Compton" to seans obowiązkowy dla fanów hip-hopu.

Pod koniec lat 80. kilku przyjaciół z Compton, leżącego na południe od Los Angeles miasta, które w tamtym czasie słynęło z przemocy, założyło hiphopową grupę N.W.A. Szybko udało im się zdobyć popularność, bo nie bali się rapować wprost o tym, co ich otaczało: gangsterskich porachunkach, handlu narkotykami, rasizmie policji. Film krok po kroku śledzi karierę N.W.A. i członków grupy – a wśród nich byli tacy giganci jak Ice Cube i Dr. Dre – ale centralną postacią czyni Eazy'ego-E. To od niego zaczyna się sława zespołu (Eazy wyłożył na produkcję płyty pieniądze zarobione na handlu narkotykami), to jego los – od drobnego dilera po szastającego kasą gwiazdora – wydaje się dla całej opowieści symboliczny.

Film F. Gary'ego Graya jest surowy, wulgarny, ale jego bezkompromisowość może wydawać się nieco wątpliwa: obraz współprodukowali Dre i Cube, więc doskonale wiedzieli, co mogą, a czego nie mogą pokazać na ekranie, żeby nie zaszkodzić własnemu wizerunkowi. Wydaje się też nazbyt ilustracyjny – wiele w nim efektownych, mocnych scen, ale zbyt często ślizga się jedynie po powierzchni problemu, operując uproszczeniami. A przy tym stara się być czymś więcej niż biografią kontrowersyjnego zespołu. To jednocześnie próba opisania, jak kolejne pokolenie wykluczonych Amerykanów dojrzewało do buntu i tego, jak ten bunt, którego hardcore’owy gangsta rap był zaledwie jednym z objawów, zmienił Amerykę.

Siłą rzeczy reżyser F. Gary Gray skupił się jedynie na małym fragmencie większego zjawiska, nie opowiada o silnej scenie hiphopowej ze Wschodniego Wybrzeża, nie wspominając już o kiełkującej w Seattle grunge'owej rewolucji wymierzonej w gruncie rzeczy w ten sam zestaw archaicznych wartości dominujących w amerykańskim społeczeństwie. Film Graya nie ma siły rażenia głośnych "Chłopaków z sąsiedztwa" ani przenikliwości filmów Spike'a Lee, ale to kawał solidnego kina. Świetnie zagrany, zmontowany w rytm kapitalnej ścieżki dźwiękowej, nakręcony z dokumentalnym nerwem. A chwilami bywa niepokojąco aktualny, przywołując wydarzenia sprzed lat, przypomina jednocześnie o niedawnych zamieszkach w Ferguson i Baltimore, gdzie czarni nastolatkowie ginęli od policyjnych kul.

Straight Outta Compton | USA 2015 | reżyseria: F. Gary Gray | dystrybucja: UIP | czas: 149 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj