Dziennik Gazeta Prawana logo

"Dzika droga": Niezobowiązujący spacerek

6 lutego 2015, 08:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dzika droga
Dzika droga/Media
"Dzika droga" jest filmem zaskakująco wykoncypowanym, mało drapieżnym i pozbawionym pazura. Zamiast medytacyjnej wędrówki inspirowanej "Wszystko za życie" Seana Penna, reżyser Jean-Marc Vallée proponuje niezobowiązujący spacerek śladami bohaterki "Jedz, módl się, kochaj". Cheryl z "Dzikiej drogi" przemierza wprawdzie 1000 mil szlakiem turystycznym Pacific Crest Trail, ale sprawia wrażenie, jakby myślami znajdowała się na wczasach all inclusive w Egipcie.

Na pierwszy rzut oka postawa młodej kobiety może wydawać się heroiczna. Bohaterka walczy o to, by nie ugiąć się pod ciężarem negatywnych doświadczeń i dokonać ryzykownego aktu dezercji z życia. W praktyce okazuje się jednak pozorną buntowniczką, która nie musi odcinać się od swojej przeszłości ani radykalnie zmieniać przyzwyczajeń. Z mężem rozstaje się przecież w przyjaźni, a po powrocie z wędrówki wyciąga rękę do obrażonego brata.

Outsiderzy, którzy z zaskakującą łatwością zyskują akceptację otoczenia, przewijają się przez niemal wszystkie filmy Vallée. W "C.R.A.Z.Y." od oskarżeń o ekranowy fałsz ratowało jednak reżysera wywrotowe poczucie humoru, a w "Witaj w klubie" tę samą rolę spełniała charyzma głównych bohaterów. "Dzika droga" nie broni się jednak na żadnym z tych pól. Źródłem rozczarowań okazuje się także scenariusz przygotowany przez Nicka Hornby'ego. Siłą brytyjskiego pisarza były dotychczas historie osadzone wśród ludzi połączonych przez wspólną pasję, temperament i życiowe doświadczenia. Samotna podróż Cheryl nie wpisuje się w ten wzorzec i zmusza scenarzystę do sięgnięcia po oklepane schematy. Film Vallée w podręcznikowy sposób realizuje założenia konwencji road movie, a przez to z każdą chwilą staje się coraz bardziej monotonny i przewidywalny. Istotnym problemem fabuły pozostaje także jej psychologiczna miałkość. Właściwie wszystkie motywacje towarzyszące Cheryl zostają ujawniane przez twórców za sprawą tandetnych migawek z bliższej i dalszej przeszłości. O niespecjalnym wyrafinowaniu bohaterki świadczy także używany przez nią język. W kolejnych wypowiedziach zdania rodem z poradników motywacyjnych przeplatają się z najbardziej naiwnymi sloganami zasłyszanymi na feministycznych demonstracjach.

Kino pokroju "Dzikiej drogi" miałoby rację bytu, gdyby widzowi mogły udzielić się ekstremalne w założeniu przeżycia bohatera. W filmie Vallée brakuje jednak odwagi w pokazywaniu fizyczności udręczonego ciała, natrętnych zbliżeń na zmęczoną twarz, posiniaczone dłonie i zakrwawione stopy. Pod tym względem "Dzika droga" pozostaje daleko w tyle choćby za napompowanymi adrenaliną "127 godzinami" Danny'ego Boyle'a. Film Vallée na każdym kroku marnuje potencjalne atuty i niweczy własny potencjał. Dzikość zostaje w nim oswojona, a bunt pozostaje łatwy, przyjemny i osiągalny dla każdego. Wypada tylko czekać, aż Pacific Crest Trail zaroi się od niedzielnych turystów, a wycieczki śladami Cheryl staną się hitem amerykańskich biur podróży.

DZIKA DROGA | USA 2014 | reżyseria: Jean-Marc Vallée | dystrybucja: Imperial-Cinepix | czas: 115 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj