Dziennik Gazeta Prawana logo

"Teoria wszystkiego": Zakochany Stephen Hawking

30 stycznia 2015, 08:26
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Teoria wszystkiego
Teoria wszystkiego/Universal Pictures
Wielki astrofizyk i kosmolog, jeden z najwspanialszych umysłów naszych czasów, z pewnością zasłużył na kinową biografię. Tej funkcji "Teoria wszystkiego" nie spełnia.

Owszem, fabuła śledzi losy Stephena Hawkinga, ale reżyser James Marsh – laureat Oscara za dokument "Człowiek na linie" – nie zagłębia się w jego teorie, nie próbuje ich przełożyć na język zrozumiały dla przeciętnego widza. On po prostu w konwencji klasycznego melodramatu opowiada piękną historię miłosną. Zapomnijcie na chwilę, że to film oparty na faktach, a zobaczycie nową – lepszą, mądrzejszą, pozbawioną taniego patosu – wersję "Love Story", dramat związku dwojga ludzi, w którym miłość splata się z lękiem i czekaniem na śmierć. Gdy u Hawkinga, studiującego wówczas w Cambridge – wykryto stwardnienie zanikowe boczne, lekarze dawali mu dwa lata życia (co szczęśliwie się nie sprawdziło, parę tygodni temu Hawking obchodził 73. urodziny, choć choroba odebrała mu zdolność ruchu i mowę). Jego ukochana Jane Wilde nie miała jednak zamiaru go opuścić, mimo świadomości, że ich związek może szybko zmienić się w czekanie na śmierć. Stało się inaczej, a fizyk mówił po latach, że małżeństwo okazało się czymś, dla czego warto żyć.

To historia opowiedziana z kobiecego punktu widzenia, z podziwem i poświęceniem, z pasją i cierpliwością. Nie bez powodu za podstawę scenariusza posłużyły właśnie wspomnienia Jane. Scenariusz odpowiednio je wygładza, wycisza kontrowersje, wręcz związek Stephena i Jane do pewnego stopnia idealizuje, choć przecież wiadomo – tu żadnej, mam nadzieję, rewelacji fabularnej nie zdradzam – że ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Marsh prowadzi fabułę z wyczuciem, umiejętnie dawkuje wzruszenia, emocje i humor. No i miał fenomenalnych wprost odtwórców głównych ról. Eddie Redmayne dostał dzięki roli Hawkinga życiową szansę i ma gigantyczne szanse na Oscara, bo to występ, który wymagał nie tylko aktorskich umiejętności, lecz także ogromnego wysiłku fizycznego. Felicity Jones, po kilku latach pojawiania się na drugim planie w podrzędnych produkcjach, powoli wyrasta na jedną z czołowych brytyjskich aktorek. Niedawno fantastycznie zagrała kochankę Dickensa w "Kobiecie w ukryciu" Ralpha Fiennesa, teraz błyszczy w roli Jane Wilde. Jest w niej miłość, są rozczarowanie i zmęczenie, ale przede wszystkim nadzieja, że życie dopisze do jej historii szczęśliwe zakończenie.

TEORIA WSZYSTKIEGO | Wielka Brytania 2014 | reżyseria: James Marsh | dystrybucja: UIP | czas: 123 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj