Dziennik Gazeta Prawana logo

"Gość": Nigdy nie rozmawiaj z (pięknym) nieznajomym

31 października 2014, 12:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gość
Gość/Media
Gość w dom, Bóg w dom – mówi stare polskie porzekadło. W filmie Adama Wingarda (znanego polskim widzom z "Następny jesteś ty") potraktowano je niemal dosłownie.

David staje w drzwiach zrozpaczonej po śmierci syna żołnierza rodziny, podając się za przyjaciela zmarłego z wojska. Przybysz obdarzony jest idealną sylwetką: od jego wyrzeźbionej klaty, zawadiackiego uśmiechu, figlarnych oczu i blond grzywki nie sposób oderwać wzrok. Odkąd

Adonis zjawia się w życiu rodziny, pozornie wszystko zaczyna się układać. Głowa familii dostaje awans, córka wydostaje się z rąk dilera narkotyków, a syn uczy się stawiać opór wobec nękających go w szkole dzieciaków. Także w lokalnej społeczności zachodzą teoretycznie pozytywne zmiany: kodeks prawa znów odzyskuje swoje znaczenie w miasteczku. A jeśli ktoś go nie przestrzega, cóż, wtedy marny jego los. Wszak w zgodzie ze swym boskim majestatem przybysz wynagradza tylko za dobre, za złe zaś karze. To właśnie te kary są najbardziej spektakularnym elementem "Gościa". Krew bryzga tu strumieniami, przez ponad półtorej godziny projekcji spadnie niejedna głowa.

Świetnie twórcom wychodzi tworzenie dysonansów. Wcielający się w Davida Dan Stevens, który uśmiechem rozbroiłby tykającą bombę, jest stworzeniem niewinnym i pięknym, w którego rękach broń wygląda jedynie jak kolejny element stylizacji, jak okulary przeciwsłoneczne czy kapelusz. Aktor pogrywa sobie tutaj ze swoją rolą z "Downton Abbey", w którym wcielił się w misiowatego arystokratę, popijającego herbatę z filiżanki. Pozostała jedynie arystokratyczna aparycja, misio zamienił się w tygrysa, dla którego polowanie to bułka z masłem.

Postać Davida jest też pewnym novum w amerykańskim kinie. Twórcy za oceanem coraz śmielej zaczynają sobie poczynać z dobiegającą powoli końca interwencją na Bliskim Wschodzie. W "Gościu", który legitymuje się gatunkiem czarnej komedii, bohater jest przecież weteranem, który w Iraku dorobił się odłamka w plecach. Romantyczny mit żołnierza patrioty diabli tu jednak wzięli. Tak samo jak wsparcie obywateli dla walczących czy ich szacunek dla poległych. Wingard nie boi się konserwatywnych rodaków i ich niezabliźnionych ran. Ale co w tym dziwnego, skoro jego film to także jawna parodia "Drive" Refna? W tym kontekście fanki Goslinga wydają się o wiele groźniejsze.

GOŚĆ | USA 2014 | reżysera: Adam Wingard | dystrybucja: M2 Films | czas: 99 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj