Dziennik Gazeta Prawana logo

"Serca lwa": Czuły neonazista

12 września 2014, 13:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Serca lwa
Serca lwa/Media
Dome Karukoski jest uważany z najzdolniejszego młodego filmowca z Finlandii. Po seansie "Serca lwa" trudno jednak zrozumieć dlaczego.

Twórca "Lapońskiej odysei" sięga po niemiłosiernie ograny już w kinie motyw neonazisty, który pod wpływem zaskakujących życiowych wydarzeń zaczyna kwestionować wyznawaną przez siebie ideologię. W ostatnich latach kilku reżyserów udowodniło jednak, że start z podobnego punktu wyjścia niekoniecznie musi prowadzić do banalnego finiszu. W filmie "Na złamanie karku" Jan Hřebejk posłużył się poetyką przesady i w uprzedzeniach rasowych determinujących postępowanie bohatera dostrzegł materiał na świetną komedię. Kilka lat później w "Braterstwie" reżyser Nicolo Donato sięgnął po inteligentną prowokację i uczynił środowisko duńskich neonazistów scenerią homoseksualnego romansu. Karukoski nie ma jednak odwagi ani umiejętności, by nadać "Sercu lwa" równie wyrazistą tożsamość.

Reżyser stara się utrzymać swój film w konwencji realizmu społecznego, ale w swoich wysiłkach pozostaje rażąco niekonsekwentny. "Serce lwa" przypomina bajkę, która tylko udaje reportaż. Problemy z psychologiczną wiarygodnością filmu zaczynają się już na poziomie głównego bohatera. Teppo to zatwardziały neonazista, zaskakująco szybko znajdujący wspólny język z czarnoskórym synkiem swojej partnerki. Mężczyzna, który – w towarzystwie kumpli – z lubością terroryzuje przypadkowo spotkanych imigrantów, po powrocie do domu zamienia się w potulnego olbrzyma o dobrym sercu i opiekuńczej naturze.

Przybrany syn, jako osobnik nad wiek inteligentny, obdarzony ciętym dowcipem i niewinną urodą, z łatwością podbija zresztą serce otoczenia. Gdy obserwuje się ten duet, można odnieść wrażenie, że bardziej pasuje do krzepiącej opowiastki w stylu "Koli" Jana Svěráka niż mrocznego dramatu Karukoskiego. Zabranie głosu w sprawie wzmożonej aktywności skrajnych prawicowców we współczesnej Finlandii ma rzekomo świadczyć o poważnych ambicjach reżysera. W rzeczywistości jednak dostarcza mu tylko pretekstu do kilku formalnych fajerwerków. Już na samym początku filmu Karukoski estetyzuje moment wykonywania neonazistowskiego tatuażu, a później sięga po dynamiczny montaż i agresywną muzykę, by zwiększyć siłę oddziaływania scen przemocy. W stosunku do Teppo i spółki zachowuje się jak przechodzień, który przystanął na ulicy, by przypatrzeć się zgrai dziwolągów. Zamiast do niego się przyłączać, lepiej jednak przejść na drugą stronę.

SERCE LWA | Finlandia, Szwecja 2013 | reżyseria: Dome Karukoski | dystrybucja: Aurora Films | czas: 99 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj