Dziennik Gazeta Prawana logo

"Michael Kohlhaas": Kolos na glinianych nogach

13 czerwca 2014, 12:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Michael Kohlhaas
Michael Kohlhaas/Media
Nazwisko Heinricha von Kleista zabrzmiało w kinie najdonośniej dzięki Ericowi Rohmerowi. W brawurowej adaptacji "Markizy O" francuski mistrz dyskretnie zaczaił się w okolicach alkowy tytułowej bohaterki. Poszukiwanie sprawcy tajemniczej ciąży dziewczyny skłoniło Rohmera do moralnej prowokacji, która zaowocowała powstaniem jednego z najlepszych filmów w jego karierze. Niestety "Michael Kohlhaas" – choć również wywodzi się z twórczości Kleista – ma niewiele wspólnego ze stylistyką "Markizy O".

Podczas gdy Rohmer zadowolił się opowiedzeniem diablo przewrotnej historii miłosnej, jego rodak Arnaud des Pallières zamachnął się na traktat o deprawującym powabie władzy. Reżyserska szarża kończy się jednak widowiskową klęską. Twórca "Michaela Kohlhaasa" to zakochany w sobie Szekspir, który najpewniej uwięził montażystę mogącego dokonać w przydługim filmie niezbędnych cięć. Ostatnie kilkadziesiąt minut opowieści stanowi najbardziej irytujący popis czczego gadulstwa od czasu "Camille Claudel 1915". "Michael Kohlhaas" – tak jak zaskakująco nieudany film Dumonta – jest art house'owym kolosem na glinianych nogach.

Porażka des Pallièresa boli tym bardziej, że wiąże się ze zmarnowaniem kunsztownego materiału literackiego. Nowela należała przecież do ulubionych książek samego Franza Kafki. Opowieść o bogatym kupcu, który doświadcza arogancji rządzących i staje się zaślepionym żądzą odwetu buntownikiem, niesie też w sobie niepokojącą uniwersalność. Interpretowany jako ostrzeżenie przed zgubnymi skutkami populizmu film des Pallièresa sprawdza się jako komentarz do obecnej sytuacji w Europie. Szczególnie mocno wybrzmiewa we flirtującej ostatnio ze skrajną prawicą Francji. Uwiarygodnienie przekazu reżysera przynosi także obsadzenie w tytułowej roli Madsa Mikkelsena. Charyzmatyczny gwiazdor budzi fascynację pomieszaną z pożądaniem i jak długo może, usuwa w cień widmo niegodziwości bohatera.

Dlaczego więc "Michael Kohlhaas" ostatecznie nie przekonuje? Łatwo odnieść wrażenie, że reżyser zbyt mocno zatraca się w celebracji własnego talentu. Przy okazji z premedytacją ignoruje troskę o komfort widza i nie oferuje mu żadnych atrakcji poza chwytliwym tematem filmu. W rezultacie des Pallières przypomina ekscentrycznego profesora, który tak bardzo skupia się na własnym wykładzie, że pozostaje nieczuły na natarczywe ziewnięcia studentów.

MICHAEL KOHLHAAS | Francja, Niemcy 2013 | reżyseria: Arnaud des Pallières | dystrybucja: Aurora Films | czas: 122 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj