Dziennik Gazeta Prawana logo

"Proste sprawy" – Hiob na miarę naszych czasów

26 kwietnia 2013, 07:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Proste sprawy
Proste sprawy/Media
"Proste sprawy" ogląda się jak gojowski pierwowzór "Poważnego człowieka" braci Coen.

Bohater filmu Aleksieja Popogrebskiego, anestezjolog Masłow, to Hiob na miarę naszych czasów. W życiu mężczyzny brakuje może spektakularnych kataklizmów, ale za to bez przerwy zbierają się nad nim czarne chmury. Córka Masłowa uciekła z domu z chłopakiem, żona spodziewa się kolejnego dziecka, a sam mężczyzna stracił właśnie prawo jazdy za prowadzenie pod wpływem alkoholu. Nic dziwnego, że bohater pod nosem przeklina swój los, a wolne chwile lubi spędzać w knajpie pod jakże adekwatną nazwą "Na dnie".

Wbrew pozorom postawa Masłowa okazuje się jednak daleka od bierności. Mężczyzna podejmuje coraz bardziej intensywne wysiłki, by poprawić swoje samopoczucie. Wszystkie te szeptane rozmowy, sekretne spotkania i przekazywane pod stołem koperty nie są jednak w stanie sprowokować jakiejkolwiek zmiany. Próbę akcesu do bardziej luksusowego świata stanowią dla Masłowa także spotkania z umierającym aktorem, Żurawliowem. Rozkapryszony gwiazdor roztacza przed swoim nowym lekarzem iluzję bliskości, lecz w rzeczywistości tylko podkreśla obowiązujący między mężczyznami dystans.

W ostatecznym rozrachunku postawa Żurawliowa stanowi iście przyjacielską przysługę. Pod wpływem spotkania z aktorem Masłow zdaje się ostatecznie rezygnować z marzeń o zaistnieniu życiowego przełomu. Pozorna klęska okazuje się jednak paradoksalnym kluczem do sukcesu. Gdy Masłow przestaje oczekiwać czegokolwiek od losu, tym samym odbiera mu szansę na prowokowanie kolejnych rozczarowań. Przewrotność podobnej konkluzji stanowi bodaj jedyny pomost między "Prostymi sprawami", a późniejszym filmem Popogrebskiego "Jak spędziłem koniec lata".

W nagrodzonym na Berlinale dramacie dopiero niespodziewana tragedia była w stanie zbliżyć do siebie dwóch zupełnie obcych mężczyzn. Mimo że dotychczasowe fabuły Popogrebskiego znajdują się na stylistycznych antypodach, pozostają skonstruowane według podobnej wizji świata. W swoich filmach rosyjski reżyser sprawia wrażenie zawstydzająco pogodnego nihilisty. Konsekwencja w wyznawaniu tego światopoglądu czyni Popogrebskiego jednym z najciekawszych intelektualnie rosyjskich twórców swego pokolenia. W "Prostych sprawach" zwieńczenie reżyserskiej strategii stanowi podszyty ironią happy end. Dzięki niemu dyplomowany anestezjolog nareszcie uczy się przyjmować swoje życie bez znieczulenia.
Film wchodzi na ekrany kin 3 maja.

PROSTE SPRAWY | Rosja 2007 | reżyseria: Aleksiej Popogrebski | dystrybucja: Art House | czas: 105 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: recenzja
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj