Dziennik Gazeta Prawana logo

"To tylko wiatr" – produkt cynicznie skalkulowany

7 grudnia 2012, 11:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To tylko wiatr
To tylko wiatr/Media
Film Benedeka Fliegaufa wchodzi na nasze ekrany jako rewelacja ostatniego Berlinale. Nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem "To tylko wiatr" pozostawił wówczas w pokonanym polu choćby portugalskie "Tabu", które krytycy najważniejszych branżowych pism zaliczają dziś do najlepszych filmów 2012 roku. W rankingach francuskiego "Cahiers du Cinema" i brytyjskiego "Sight and Sound" nikt nie pamięta za to o filmie Fliegaufa.

W tym kontekście trudno oprzeć się wrażeniu, że tradycyjnie rozpolitykowani jurorzy berlińskiego festiwalu bardziej niż jakość węgierskiego filmu docenili wagę poruszanej przez niego tematyki.

Reżyser "To tylko wiatr" pragnie pochylić się nad trudnym losem licznej w swoim kraju mniejszości romskiej. W tym celu Fliegauf powraca do autentycznych wydarzeń z przełomu lat 2008 i 2009. Wtedy to grupa nieznanych sprawców dokonała brutalnej egzekucji kilkunastu mieszkańców romskiej osady. Przypomnienie o tych wydarzeniach wydaje się szczególnie potrzebne w kontekście aktualnej sytuacji politycznej na Węgrzech. Atmosfera wszechobecnej ksenofobii podsycana przez nacjonalistyczne tyrady premiera Orbana pozwala obawiać się, że dawni mordercy doczekają się wiernych naśladowców.

W tej sytuacji "To tylko wiatr" miałby pełnić rolę przestrogi, która nie dopuści do powtórki wypadków z przeszłości. Aby osiągnąć cel, reżyser drobiazgowo rekonstruuje przebieg wydarzeń i rzuca oskarżenia pod adresem bezradnych węgierskich władz. Jednocześnie jednak deklarujący żarliwy humanizm Fliegauf wydaje się rażąco ignorować swoich bohaterów. Choć "To tylko wiatr" przedstawia losy kilkorga postaci, żadna z nich nie doczekała się choćby odrobinę pogłębionego portretu psychologicznego.

Potencjalną zaletę filmu Fliegaufa miała stanowić umiejętnie kreowana atmosfera osaczenia. W praktyce jednak podobny efekt próbuje się osiągnąć wyłącznie za pomocą artystowskich manieryzmów. "To tylko wiatr" przypomina scenariusz Alfreda Hitchcocka zrealizowany w poetyce Beli Tarra. Radykalny minimalizm Fliegaufa zamiast intrygować nuży i potęguje tylko atmosferę ekranowej sztuczności. Połączenie chwytliwej tematyki i narcystycznie eksponowanej hermetyczności stylu pozwala odbierać "To tylko wiatr" jako produkt cynicznie skalkulowany na podbicie międzynarodowych festiwali. Naprawdę nie warto dać się nabrać.

TO TYLKO WIATR | Francja, Niemcy, Węgry 2012 | reżyseria: Benedek Fliegauf | dystrybucja: Aurora Films | czas: 86 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj