Dziennik Gazeta Prawana logo

"I sprawiedliwość nie dla wszystkich" – bunt przeciw rzeczywistości

20 lipca 2012, 10:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
I sprawiedliwość nie dla wszystkich
I sprawiedliwość nie dla wszystkich/Media
"I sprawiedliwość nie dla wszystkich" znacząco odbiega od wzorców, do których przyzwyczaiło nas ostatnio greckie kino.

Film Filipposa Tsitosa nie ma w sobie ani przygnębiającej mizantropii "Kła", ani eksperymentalnej dezynwoltury "Attenbergu". Znacznie bardziej niż kinem swoich rodaków twórca "I sprawiedliwość..." inspiruje się za to twórczością Akiego Kaurismakiego. Film Tsitosa traktuje bohaterów z podobną empatią, a ich niewesołe z ducha perypetie potrafi ubarwić znienacka absurdalnym poczuciem humoru i surrealistycznymi pomysłami fabularnymi. Tak jak Kaurismaki, grecki twórca potrafi w lekkim tonie opowiedzieć także o poważnych dylematach egzystencjalnych. Historia stróża prawa ogarniętego obsesją czynienia dobra ma w sobie siłę, która każe raz jeszcze zastanowić się nad odwiecznym pytaniem o różnicę między prawem a moralnością.

"I sprawiedliwość nie dla wszystkich" daje się również odczytać jako nietypowa opowieść na czasy kryzysu. Podczas gdy kino podejmujące tę tematykę, skupia się raczej na rzucaniu oskarżeń i wyrażaniu gniewu, taktyka przyjęta przez Filipposa Tsitosa pozostaje zgoła odmienna. Twórca nie musi skłaniać bohaterów do wykrzykiwania sloganów i wyrażania oburzenia, by okazać się niezwykle sugestywną opowieścią o buncie przeciw rzeczywistości. Przepełniony szlachetną naiwnością i baśniowym urokiem film Tsitosa staje się za to wyznaniem wiary w jednostkę. Nie bez przyczyny przełom w życiu bohaterów "I sprawiedliwość..." zaczyna się wtedy, gdy postanawiają zerwać z hipokryzją i – na przekór otoczeniu – zacząć żyć moralnie w nieetycznym świecie.

Niezwykle przewrotny pomysł reżysera polega na tym, by rzecznikami tej kameralnej rewolucji uczynić właśnie uzależnionego od alkoholu stróża prawa i neurotyczną sprzątaczkę. Bohaterowie początkowo wypadają w swojej roli nieporadnie, a wzajemne stosunki naznaczają daleko posuniętą nieufnością. W tych trudnych warunkach z czasem rodzi się jednak uczuciowa fascynacja, która staje się w ich życiu podstawą do nawet najbardziej zaskakujących przemian. Pokrętna, outsiderska love story – w jaką z czasem zamienia się obraz – idealnie pasuje do specyfiki świata przedstawionego na ekranie. W filmie Tsitosa, jak rzadko kiedy indziej, może dojść do głosu poezja codzienności.

I SPRAWIEDLIWOŚĆ NIE DLA WSZYSTKICH | Grecja, Niemcy 2011 | reżyseria: Filippos Tsitos | dystrybucja: Aurora Films | czas: 118 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj