– pisze recenzent "Dziennika. Gazety Prawnej" Bartosz Czartoryski. –
Głośno, choć jedynie nad Wisłą, było ostatnio również o debiucie fabularnym Filipa Marczewskiego – "Bez wstydu". Historia zakazanej miłości brata do siostry miała być filmem odważnym, przełamującym obyczajowe tabu. A jest?– pisze Jakub Demiańczuk.
"Oburzeni" Tony'ego Gatlifa to portret wielowymiarowego zjawiska, jakim stał się ruch zapoczątkowany przez Stephene'a Hessela. – pisze w "Dzienniku" Łukasz Maciejewski.
Do kin trafił także festiwalowy gigant "I sprawiedliwość nie dla wszystkich". Grecko-niemiecki film jest opowieścią o ludziach, którzy pewnego dnia postanawiają zerwać z hipokryzją i – na przekór otoczeniu – zacząć żyć moralnie w nieetycznym świecie. Niezwykle przewrotny pomysł reżysera polega na tym, by rzecznikami tej kameralnej rewolucji uczynić właśnie uzależnionego od alkoholu stróża prawa i neurotyczną sprzątaczkę...
"Rzecz o mych smutnych dziwkach" jest ekranizacją ostatniej powieści Gabriela Garcii Marqueza, która ujrzała światło dzienne w 2004 roku. Opowieść o 90-latku, który w dniu urodzin postanawia zafundować sobie noc z nieletnią dziewicą, bardziej niż o seksie jest historią o starości, nostalgii, przemijaniu. ocenia Malwina Wapińska.
"Roman Barbarzyńca" to kolejna historia oparta na klasycznym motywie "od zera do bohatera". Cherlawy heros ratuje kolegów kulturystów, ale film – choć animowany – zdecydowanie dla dzieci się nie nadaje. Dla dorosłych zresztą też nie bardzo. (Jakub Demiańczuk, Dziennik Gazeta Prawna).