Dziennik Gazeta Prawana logo

"Kajinek" – bazarowa podróbka thrillera

20 kwietnia 2012, 12:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kajinek
Kajinek/Media
"Kajinek" to filmowy portret najpopularniejszego czeskiego przestępcy. Miała być antysystemowa analiza społeczna, a wyszła dresiarska hucpa w najgorszym stylu.

Film Petra Jakla stał się więźniem legendy roztaczanej przez tytułowego bohatera. Oparty na prawdziwych wydarzeniach "Kajinek" przybliża nam barwny życiorys najpopularniejszego czeskiego przestępcy. Jakl skupia się zwłaszcza na podjętej przez pewną prawniczkę próbie udowodnienia, że mężczyzna nie popełnił najpoważniejszego z zarzucanych mu czynów. Oskarżony o dokonanie podwójnego morderstwa Kajinek miałby w istocie zostać wmanewrowany w nie przez swoich potężnych wrogów. Wielka szkoda, że rozwinięcie tej spiskowej teorii zajmuje Jakla bardziej niż znacznie ciekawszy wątek niezdrowej ciekawości, jaką wzbudziła wśród Czechów osoba tytułowego bohatera. W efekcie zamiast ironicznej analizy społecznej à la "Urodzeni mordercy", "Kajinek" przypomina dresiarską hucpę w stylu "Młodych wilków" Jarosława Żamojdy.

Jedyny godny uwagi aspekt filmu Jakla dotyczy jego wyrazistej wymowy ideologicznej. Losy tytułowego bohatera służą reżyserowi za pretekst do krytycznego spojrzenia na charakter czeskich przemian ustrojowych. Powracający do wydarzeń z lat. 90 "Kajinek" pokazuje transformację jako okres bezprawia, moralnej degradacji i politycznej hipokryzji. Film Jakla pozostaje jednak wewnętrznie sprzeczny, bo bez żenady czerpie z symbolicznych dla krytykowanego przez siebie okresu kulturowych zjawisk. Podczas seansu "Kajinka" trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z osobliwą hybrydą tabloidowego reportażu, efekciarskiego teledysku i bazarowej podróby kina made in Hollywood.

Zrealizowany ciężką ręką debiutanta film bardzo niesprawnie porusza się w obrębie kolejnych wykorzystywanych przez siebie gatunków. W ujęciu Jakla pojawiające się w toku fabuły kilka trupów ma nas zapewnić, że obcujemy z kryminałem, a szybki montaż i złowieszcza muzyka stanowią elementy thrillera. Kłująca w oczy zaściankowość "Kajinka" potwierdza się jeszcze bardziej za sprawą groteskowych prób własnego zaprzeczenia. Pozornie postępowy wątek zaangażowanej w obronę bohatera pani adwokat razi w istocie plakatowym feminizmem w stylu serialu "Magda M.". Prawniczka bardzo szybko porzuca zresztą swoją niezależność i zdradza wyraźną fascynację swoim klientem. Dwuznaczny moralnie podziw dla stojącego ponad prawem twardziela staje się także udziałem samego reżysera. W ten sposób zamierzona w "Kajinku" antysystemowa krytyka przeradza się w pochwałę starego dobrego kultu machismo. Na tak trywialne oszustwo ciężko będzie jednak nabrać nawet najbardziej naiwnego widza.

Kajinek | Czechy 2010 | reżyseria: Petr Jakl | dystrybucja: Vivarto | czas: 119 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: recenzja
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj